czy ćwiczycie tylko aikido......
Jak pisał Szczepan zarówno sparing jest tylko narzędziem jak i formy kata są tylko narzędziem, które ma stworzyć wojownika zdolnego do realnej konfrontacji. jeśli przez "kata" rozumiemy nie rozległe sekwencje ale jak to się ładnie mówi, musztrę (czyli ćwiczenie na sucho podstawowych ruchów, kombinacji itd.), to tak rozumiane kata występuje RÓWNIEŻ w tych dyscyplinach, w których istnieją sparingi

nie stoimy więc przed wyborem "albo kata, albo sparingi", tylko "sparingi & kata albo samo kata" . a to poważna różnica.

co do przygotowania do walki, użyłbym analogii z nauczaniem języków obcych. kata to coś jak wkuwanie rodzajników, tablic deklinacyjnych, śpiewanie piosenek, czytanie tekstów na głos etc.

sparing to odpowiednik KONWERSACJI.

chadzałem na kilka kursów językowych, i na każdym z nich żelaznym elementem zajęć była konwersacja, tj. prowadzenie swobodnych rozmów, w tym właśnie obcym języku, z innymi kursantami.

nie tylko czytanki, nie tylko przymierzanie słów do tablic, ale właśnie układanie improwizowanych wypowiedzi.

nie sądzę, żeby jakikolwiek kurs tego rodzaju rezygnował z konwersacji. (tak jak i żaden się do nich nie ogranicza).

bez nich przypominałby może naukę łaciny; nie miałem jej wprawdzie w szkole, ale chyba nie wymaga się tam żeby gadać na lekcjach po łacinie.

tyle że to jest język martwy

     

  Japoński i inne języki
No tak, tak. Ja ogólnie lubię języki obce. W szkole mam dwa (jeden lubię bardziej drugi mniej, ale... mniejsza z tym)- angielski i niemiecki. Ale tego- jak była mowa- nie liczymy.

Kiedyś brałam książki o roślinkach różnych, albo o zwierzątkach i uczyłam się nazw łacińskich (i wierzcie lubi nie ale sprawiało mi to frajdę!)

Również troszeńkę, ale naprawdę niewiele umiem francuskiego- mój brat się uczył i nieco mi się udzieliło. :))

Kiedyś miałam małą przygodę również z rosyjskim, uzupełniałam stare ćwiczenia rodziców nawet. A dzisiaj już pamiętam tylko 7 liter z alfabetu :D

A gdy zetknęłam się z mangą i anime to jednocześnie spotkałam język japoński. strrasznie mi się spodobał i chciałam choć trochę umieć coś wydukać w "nietypowym" (wtedy tak nazywałam wszystkie nie- europejskie języki) języku. Zaczęłam zbierać lekcje z "Kawaii", trochę później dostałam jakiś ściągnięty z internetu kurs japońskiego na audio. A i tak w końcu szkoła spowodowała, że zaprzestałam dalszych "nauk" i znam w ten sposób tylko z 10- 20 podstawowych zwrotów i kilkanaście słówek z japońskiego. No cóż. Może do tego kiedyś wrócę, i zabiorę się za to tak, żeby naprawdę się nauczyć?

  Pc Format, Komputer Świat...czyli czasopisma komputerowe ;)
Co to jest to "Na tropach języka polskiego"? Coś dla dzieci czy da się z tego jakieś informacje wykorzystać w szkole średniej? ;P



Program do nauki języka polskiego w wersji, przygotowanej specjalnie dla Czytelników Komputer Świata
- wiadomości z gramatyki I literatury – szkoła podstawowa i gimnazjum
- ćwiczenia i testy
- słowniki: krytycznoliteracki i pojęć gramatycznych
- zasady ortografii i interpunkcji
- wzorcowe wypracowania

Takie info dostałem na maila.

  SPRZEDAM- KUPIĘ KSIĄŻKI!!!!!
No dobra, super że taki temat powstał! Ja też mam do sprzedania takie oto podręczniki:

KLASA I:
J. polski "Barwy epok" (tylko podręcznik do literatury)
Chemia (podstawowa) wyd. Nowa Era
Biologia (podstawowa) wyd. Nowa Era
Matematyka- Kłaczkow, Kurczab, Świda (tylko podręcznik)
J.angielski Enterprise 1 (zielony, podstawowy)
J. niemiecki "Partnersprache I" (podręcznik i ćwiczenie wypełnione ołówkiem - przydaje się:))
Atlas geograficzny dla szkół średnich (na trzy lata) wyd. PPWK

KLASA II:
J. polski "Barwy epok" (podręcznik do literatury do nauki o języku)
J. niemiecki "Partnersprache II" (podręcznik i ćw j.w)
Geografia społeczno- ekonomiczna (rozsz), WYdawnictwo Szkolne PWN
J. angielski Enterprise 2 (podst)

UWAGA MATURZYŚCI!!!
Zestaw do matury z języka niemieckiego (czytanie,słuchanie,mówienie) podst i rozsz, OMEga
Zestawy z wosu wyd. Omega
Zestawy z historii- wyd. Omega, wyd. żak

moje gg : 5111267

     

  Polskie Sobotnie Szkoly
Aga, myślę sobie tak po cichutku że przeginanie w żadną stronę nikomu na zdrowie nie wyjdzie. Odcinanie się od języka na siłę, brak kontaktu z żywym i literackim językiem rodziców też nikomu na zdrowie nie wyjdzie ostatecznie. Nie jestem za szkołami weekendowymi i podkreślam to nie pierwszy raz. Kto mnie zna i to omawiał, wie Nie jestem także jednak za tym by dziecko uczyć TYLKO obcego nam języka i TYLKO stawiać na jego znajomość. Ona przyjdzie. Czy tego chcesz czy nie. Za 5 lat nasze dzieci będą wszystkie gadać dużo lepiej od nas w języku kraju w którym obecnie przebywamy. To one za 5 lat będą próbować sił mówiąc do nas w tym obcym języku. Bo wpływ znajomych na 12-14 latka jest przeogromy. Póki jest czas można uczyć, zachęcać, zapoznać z przepiękną literaturą. Ja nie ujmuję bron Boże piękna literaturze szwedzkiej czy włoskiej. Nie. Ale literatura dziecięca polska zasługuje na uwagę. Szczególnie pośród młodych ludzi. Fajnie będzie przeczytać też dzieła zagraniczne w tłumaczeniu polskim. To uczy jak coś można przetłumaczyć, jak rozumieć. Idiomów ciężko uczyć bez kontekstu. Książki nas wyręczą
Szkoła dodatkowa poza tą podstawową, obowiązkową jest fajnym wyjściem jeśli jest to jedyne wyjście na naukę języka. Jeśli jednak jest taka możliwość to przedkładałabym ponad taką szkołę raz w tygodniu codziennie choćby 20min ćwiczenie. Systematyczność jest sprzymierzeńcem. Same wiemy ile nauczyłyśmy się języków w szkołach mając tam 2-3h tygodniowo.

  Thinking in C++. Edycja polska
[img]http://helion.pl/okladki/125x163/thicpp.jpg[/img]
[size=18][color=red]W zestawie tom 1 i tom 2[/color][/size]
[color=orange][b]C++ to jeden z najpopularniejszych języków programowania,[/b] [/color]w którym napisano szereg profesjonalnych aplikacji, a nawet kilka systemów operacyjnych. Nie bez przyczyny uważany jest on za trudny do opanowania, stanowiąc poważne wyzwanie, zarówno dla programistów, jak i dla autorów podręczników.

Wieloletnie doświadczenie w nauczaniu programowania Bruce"a Eckela gwarantuje, że po przeczytaniu tej książki będziesz posługiwał się C++ tak sprawnie, jak językiem polskim. Bruce Eckel to nie tylko autor bestsellerowych podręczników, takich jak "Thinking in Java", ale także członek komitetu standaryzującego C++ i szef firmy zajmującej się szkoleniem programistów. Tworzone przez niego kursy programowania uznawane są za jedne z najlepszych na świecie.

* Poznasz podstawowe i zaawansowane techniki programowania w C++
* Krok po kroku prześledzisz konstrukcje języka
* Nauczysz się diagnozować i rozwiązywać problemy w C++
* Zwięzłe, łatwe do zrozumienia przykłady zilustrują przedstawiane zagadnienia
* Ćwiczenia utrwalą zdobyte umiejętności na każdym etapie nauki
* Kod źródłowy zawarty w książce zgodny jest z wieloma kompilatorami (w tym z darmowym kompilatorem GNU C++)
[b]
[color=RED]Rozpocznij naukę C++ wspólnie z Brucem Eckelem -- jednym z najlepszych dydaktyków programowania na świecie.[/color] [/b]

[color=red]Tom 1[/color]

[color=red]oraz tom 2[/color]

Pliki sa osobne nie sa polaczone wiec jesli potrzebujesz pierwszej albo 2 czesci mozesz ja tylko sciagnac[size=9][/size]

  Od seksu po religioznawstwo - likwiduję bibliotekę humanisty
Uprzejmie informuję, że z mej oferty znikają kolejne książki, które w ostatnich dniach zostały sprzedane:
„Ściągi dla licealistów” – od baroku do Młodej Polski
W. Pietrzyk, „Ściąga” (od średniowiecza do współczesności)
T. Żeleński (Boy), „Reflektorem w mrok”
M. Wisłocka, "Sztuka kochania"
Z. Czarniecka-Rodzik, "Gramatyka języka polskiego w ćwiczeniach"
Z. Klemensiewicz, "Podstawowe wiadomości z gramatyki języka polskiego"
M. Głowiński, A. Okopień- Sławińska, J. Słąwiński, "Zarys teorii literatury"
W. Mackiewicz, "Człowiek miarą wszechrzeczy" (słynne sentencje z komentarzem filozof.-liter.)
S. Korżawska, "Domowy nauczyciel" (zwięzłe kompendium z gramatyki)

J. Pelczar, "Jak redagować wypracowania z języka polskiego"

J. Pelczar, "Przed egzaminem z języka polskiego do szkoły średniej"

A. J. Częścikowie, "Ortografia, co do głowy trafia"

J. Kwiek-Osiowska, "Szkolna terminologia nauki o języku"

P. Bąk, "Gramatyka języka polskiego"

  Klasa 3 A
Tu jest spis książek:

1. język polski „Barwy epok. Kultura i literatura’ W. Bobiński, A. Janus-Sitarz, B. Kołcz; „Barwy epok. Nauka o języku” J. Kowalikowa, U. Żydek- Bednarczyk

2. niemiecki „Passwort Deutsch 1” wyd Lektor Kleff
3. historia „Historia. Ludzie i epoki” Wydawnictwo „znak dla szkoły” G. Szymanowski, M. Wilczyński

4. Matematyka „podręcznik dla LO. Zakres rozszerzony. Kl 1” wyd „operon” H. Pawłowski „Zbiór zadań. Linia 1 ponadstandardowa. Kl 1” ‘operon’ H. Pawłowski „Zbiór zadań. Linia 2 standardowa. Klasa 1” wyd „operon” P. Pyrdoł

5. fizyka i astronomia „Fizyka i astronomia” tom 1 Wyd. PWN M. Kozielski, B. Mendel, J. Mendel

6. chemia „chemia 1-podręcznik zakres podstawowy” S. hejmowski, R. Marcinkiewicz
7. biologia- Biologia 1 i 2 kształcenie w zakresie podstawowym. Wyd. „Nowa era” A. Kornaś

8. geografia „geografia. Bogactwo przyrodnicze ziemii”. Wyd Ortus P. Wład
9. podstawy przedsiębiorczości „podstawy przedsiębiorczości” wyd. operon Z. Smutek
10. PO- „przysposobienie obronne” cz 1 i 2 + ćwiczenia M. Goniewicz, A. W. Nowak, Z. Smutek

Podziękowania nie mi, tylko Iwonie

  egzaminy & zezwolenia

Ja też potwierdzam. Jedna moja znajoma uczyła angielskiego w podstawówce
nie
mając żadnego przygotowania i dyplomów poza tym, że dyrektorka szkoły
uwierzyła jej, iż zna angielski...
W praktcye z wymaganiami jest tak: do nauczania w szkole podstawowej i
gimnazjum wystarczy licencjat i kurs pedagogiczny/przygotowanie metodyczne
lub właśnie FCE i kurs pedagogiczny/przygotowanie metodyczne. Do nauczania
w
szkołach średnich wymagane jest magisterium z danej filologii lub Cambridge
Proficiency (może akceptują gdzieś CAE tylko?) plus przygotowanie
metodyczno-pedagogiczne.
By uczyć w szkole niemieckiego, potrzeba mieć minimum licencjat (kolegium
języków obcych) i/lub zdać egzamin Kleines Deutsches Sprachdiplom plus
zaliczyć kurs pedagogiczny.



No comments
Najłatwiej jest cytować przepisy. Mieszkam w Łodzi. Angielskiego w szkołach
ŚREDNICH!!!!!!!!!!!
uczy w tym mieście kilka moich koleżanek.Nie mają żadnych zaświadczeń ani
papierków. Czasami wystarczą dobre układy z dyrekcją, a czasem po prostu
nikt z papierkiem nie chce przyjść do szkoły za 700 zł miesięcznie do ręki.
Ja jestem jak najbardziej wykwalifikowaną anglistką, ale z wiadomych
względów w szkole nie chcę pracować. Nie mam zapędów "siłaczki."
Ale trzeba tez spojrzeć naproblem z drugiej strony. Czasami podstaw lepiej
nauczy osoba bez kwalifikacji ale z wrodzonym talentem pedagogicznym,
zapałem i entuzjazmem. Mnie kiedyś uczyła w podstawówce biologii
nauczycielka bez studiów. I nawet najgorsze lenie i matoły, jeżeli cokolwiek
umieli kończąc szkołę, to właśnie biologię, a ja wygrałam olimpiadę
wojewódzką. Była też drugabiologiczka, po studiach, ale jakoś u niej nie
trzeba bylo się wiele uczyć.
Natomiast w jednym z najlepszych łódzkich liceów uczy anglistal z
doktoratem. Przepraszam, nie uczy. Pracuje jako nauczyciel, ale nie
słyszałam, żeby kogoś czegoś nauczył. Nudzi go tłumaczenie podstaw,
ćwiczenia, proste dialogi. Prowadzi ożywione dyskusje z kilkoma osobami w
klasie, które uczą się gdzieś prywatnie, były w Anglii itd. i są na wysokim
poziomie. Reszta siedzi jak na tureckim kazaniu i przed maturą dalej nic nie
umie, i wtedy w desperacji bierze korki.
I co, ktory nauczyciel lepszy.
Nieraz taki bez papierków zachęci do nauki a taki z kwalifikacjami postawi
kilka pał i zniechęci ucznia trwale i skutecznie.

Ania


  Pisownia kiedy koniec koszmaru?
Czy nie ma w Polsce odważnego człowieka który w końcu rozpocząłby batalię o
uproszczenie polskiego języka. Przecież to koszmar uczyć się pisowni
kolejnych słówek, to zupełnie niczemu nie służy. Umysł zapycha się śmieciami
zamiast konkretów które mogłyby popchać nasz kraj w rozwoju techniki do
przodu. Ile w szkole dzieci marnują czasu. Jak widzę moje córki, które
godzinami ćwiczą w domu pisownie wyrazów typu jaskółka, wróbel... to mnie
zimny pot oblewa na wspomnienie tych koszmarów ze szkoły podstawowej.
Przecież ten czas można by poświęcić na naukę programowania chociażby

najprostszego programu, czyli nie potrafi sobie stworzyć miejsca pracy.
Przecież takie "ó" , "ch" , "ż"..... niczemu nie służy. Według przewidywań
sekcji ONZ za 60 - 80 lat na świecie zostanie około 20 - 40 języków w
powszechnym użyciu. Nie ma na tej liście języka polskiego. Nie dziwię się,
że obcokrajowcy nie chcą się uczyć naszego języka bo dla mnie też nie jest
to łatwe. Mimo pracy wymagającej ciągłego pisania coraz częściej łapię się
na robieniu błędów (wtórny analfabetyzm). Na pewno nie da się ocalić języka
polskiego dla przyszłych pokoleń ale poprzez jego uproszczenie można go
utrzymać kilkanaście-kilkadziesiąt lat dłużej. Komu przeszkadzałoby
dozwolenie obydwu form pisowni z "ó" i "u" itd. Mam nadzieję, że zanim
dopadnie nas globalizacja i wszechobecny angielski ktoś pomyśli. Zresztą i
tak za kilkadziesiąt lat zaczną powstawać kółka hobbystów miłośników byłego
języka polskiego by poczytać w swoim gronie coś po Polsku i powspominać
młode lata. Niestety informacje o ginących na świecie językach są coraz
częstsze ale mam nadzieję, że przyszłe pokolenia też będą chciały się go
uczyć a przede wszystkim używać na ulicy i w pracy.

  Pisownia kiedy koniec koszmaru?
Użytkownik Zbigniew Kazimierski
Czy nie ma w Polsce odważnego człowieka który w końcu rozpocząłby batalię
o
uproszczenie polskiego języka. Przecież to koszmar uczyć się pisowni
kolejnych słówek, to zupełnie niczemu nie służy. Umysł zapycha się
śmieciami
zamiast konkretów które mogłyby popchać nasz kraj w rozwoju techniki do
przodu. Ile w szkole dzieci marnują czasu. Jak widzę moje córki, które
godzinami ćwiczą w domu pisownie wyrazów typu jaskółka, wróbel... to mnie
zimny pot oblewa na wspomnienie tych koszmarów ze szkoły podstawowej.
Przecież ten czas można by poświęcić na naukę programowania chociażby

najprostszego programu, czyli nie potrafi sobie stworzyć miejsca pracy.
Przecież takie "ó" , "ch" , "ż"..... niczemu nie służy. Według przewidywań
sekcji ONZ za 60 - 80 lat na świecie zostanie około 20 - 40 języków w
powszechnym użyciu. Nie ma na tej liście języka polskiego. Nie dziwię się,
że obcokrajowcy nie chcą się uczyć naszego języka bo dla mnie też nie jest
to łatwe. Mimo pracy wymagającej ciągłego pisania coraz częściej łapię się
na robieniu błędów (wtórny analfabetyzm). Na pewno nie da się ocalić
języka
polskiego dla przyszłych pokoleń ale poprzez jego uproszczenie można go
utrzymać kilkanaście-kilkadziesiąt lat dłużej. Komu przeszkadzałoby
dozwolenie obydwu form pisowni z "ó" i "u" itd. Mam nadzieję, że zanim
dopadnie nas globalizacja i wszechobecny angielski ktoś pomyśli. Zresztą i
tak za kilkadziesiąt lat zaczną powstawać kółka hobbystów miłośników
byłego
języka polskiego by poczytać w swoim gronie coś po Polsku i powspominać
młode lata. Niestety informacje o ginących na świecie językach są coraz
częstsze ale mam nadzieję, że przyszłe pokolenia też będą chciały się go
uczyć a przede wszystkim używać na ulicy i w pracy.



Dlaczego to SZANOWNY PAN nie uczynił pierwszego kroku i nie zrezygnował
z TYCH ŚMIECI w swim poście? Miał Pan nieodwracalną szansę zostania
pionierem w kwestii upraszczania pisowni języka polskiego. Ale jak widać
zabrakło odwagi. Szkoda. Pewnie przyjdzie nam długo czekać na
następnego odważnego.
Ami

  Pisownia kiedy koniec koszmaru?


Czy nie ma w Polsce odważnego człowieka który w końcu rozpocząłby batalię o
uproszczenie polskiego języka.



A, sa tacy. Ale jakos nikt ich nie slucha.

Przecież to koszmar uczyć się pisowni kolejnych słówek, to zupełnie niczemu
nie służy.



Zgoda.

Umysł zapycha się śmieciami
zamiast konkretów które mogłyby popchać nasz kraj w rozwoju techniki do
przodu. Ile w szkole dzieci marnują czasu.



Tez prawda (w kazdym razie ostatnie zdanie).

Jak widzę moje córki, które
godzinami ćwiczą w domu pisownie wyrazów typu jaskółka, wróbel... to mnie
zimny pot oblewa na wspomnienie tych koszmarów ze szkoły podstawowej.



Moze sprobuj dac corkom jakies ksiazki do czytania. To calkiem
pozyteczne zajecie (moze nawet bardziej, niz nauka Pascala).
Ortografii naucza sie przy okazji.

Przecież ten czas można by poświęcić na naukę programowania chociażby

najprostszego programu, czyli nie potrafi sobie stworzyć miejsca pracy.



To "czyli" jest mocno dyskusyjne (chociaz moze nie na tej grupie).

Przecież takie "ó" , "ch" , "ż"..... niczemu nie służy.



A wiesz, ze angielszczyzna ma - wbrew pozorow - pelno takich
zbednych ozdobnikow? Po sieci krazy na ten temat zabawny tekst o
mozliwych uproszczeniach. Konczy sie zdaniem "Ze drim vil finali kam
tru".

Według przewidywań sekcji ONZ za 60 - 80 lat na świecie zostanie około 20 - 40 języków w
powszechnym użyciu. Nie ma na tej liście języka polskiego.



Ba! Juz teraz jest bodaj tuzin jezykow w powszechnym uzyciu, reszta
jest mocno lokalna. Jak polski na przyklad.


  Pisownia kiedy koniec koszmaru?
Czy nie ma w Polsce odważnego człowieka który w końcu rozpocząłby batalię o
uproszczenie polskiego języka. Przecież to koszmar uczyć się pisowni
kolejnych słówek, to zupełnie niczemu nie służy. Umysł zapycha się śmieciami
zamiast konkretów które mogłyby popchać nasz kraj w rozwoju techniki do
przodu. Ile w szkole dzieci marnują czasu. Jak widzę moje córki, które
godzinami ćwiczą w domu pisownie wyrazów typu jaskółka, wróbel... to mnie
zimny pot oblewa na wspomnienie tych koszmarów ze szkoły podstawowej.
Przecież ten czas można by poświęcić na naukę programowania chociażby

najprostszego programu, czyli nie potrafi sobie stworzyć miejsca pracy.
Przecież takie "ó" , "ch" , "ż"..... niczemu nie służy. Według przewidywań
sekcji ONZ za 60 - 80 lat na świecie zostanie około 20 - 40 języków w
powszechnym użyciu. Nie ma na tej liście języka polskiego. Nie dziwię się,
że obcokrajowcy nie chcą się uczyć naszego języka bo dla mnie też nie jest
to łatwe. Mimo pracy wymagającej ciągłego pisania coraz częściej łapię się
na robieniu błędów (wtórny analfabetyzm). Na pewno nie da się ocalić języka
polskiego dla przyszłych pokoleń ale poprzez jego uproszczenie można go
utrzymać kilkanaście-kilkadziesiąt lat dłużej. Komu przeszkadzałoby
dozwolenie obydwu form pisowni z "ó" i "u" itd. Mam nadzieję, że zanim
dopadnie nas globalizacja i wszechobecny angielski ktoś pomyśli. Zresztą i
tak za kilkadziesiąt lat zaczną powstawać kółka hobbystów miłośników byłego
języka polskiego by poczytać w swoim gronie coś po Polsku i powspominać
młode lata. Niestety informacje o ginących na świecie językach są coraz
częstsze ale mam nadzieję, że przyszłe pokolenia też będą chciały się go
uczyć a przede wszystkim używać na ulicy i w pracy.



Jeżeli to dowcip, to chętnie pożartuję.
Jeżeli zaś to na poważnie, to proponuję, żebyś zaczął czytać coś oprócz
oprogramowania. Rzeczywiście, dostrzegam u Ciebie przesłanki wtórnego
analfabetyzmu. Co gorsza, nie w sferze umiejętności czytania i pisania, a w
sferze, którą nazwę "ideologią".
Tomek

  Pisownia kiedy koniec koszmaru?
Jak widzę moje córki, które godzinami ćwiczą w domu pisownie wyrazów typu



jaskółka, wróbel... to mnie zimny pot oblewa na wspomnienie tych koszmarów ze
szkoły podstawowej.

Bycie Polakiem nie jest łatwe - nigdy nie było.

Przecież ten czas można by poświęcić na naukę programowania chociażby
Pascala.



A po co? Przecież informatycy też muszą coś robić.

najprostszego programu, czyli nie potrafi sobie stworzyć miejsca pracy.



Czy uważasz, że chirurg powinien sobie sam robić noże do przeprowadzania
operacji?

Według przewidywań sekcji ONZ za 60 - 80 lat na świecie zostanie około 20 -



40 języków w powszechnym użyciu. Nie ma na tej liście języka polskiego.

Smutne to przewidywania, że liczba narodów zmniejszy się do 20-40. Ja jednak
mam nadzieję, że Polacy mają zbyt wole dusze, by dobrowolnie wyrzekli się swej
narodowości. Wszak wiadomo, że bez języka nie ma kultury, a bez kultury nie ma
narodu. Myślę, że nasi Kaszubi (choć nie tylko) mogliby więcej na ten temat
powiedzieć.

Nie dziwię się, że obcokrajowcy nie chcą się uczyć naszego języka bo dla mnie



też nie jest to łatwe.

Obcokrajowcy nie chcą się uczyć naszego języka, ale swojego się uczą. A czy Ty
zawsze robisz tylko to, co jest łatwe?

Mimo pracy wymagającej ciągłego pisania coraz częściej łapię się
na robieniu błędów (wtórny analfabetyzm).



Dobrze, że jeszcze to zauważasz.

Na pewno nie da się ocalić języka polskiego dla przyszłych pokoleń ale



poprzez jego uproszczenie można go utrzymać kilkanaście-kilkadziesiąt lat
dłużej.

Nie trzeba go ocalać, nasz język przetrwa. Już byli tacy, którym marzyło się,
by Polacy po polsku mówić przestali - mieli na to sto lat i jakoś im nie wyszło.

Komu przeszkadzałoby dozwolenie obydwu form pisowni z "ó" i "u" itd.



A komu przeszkadzałoby, żeby małżeństwa homoseksualne adaoptowały dzieci?

Mam nadzieję, że zanim dopadnie nas globalizacja i wszechobecny angielski



ktoś pomyśli.

Wszechobecny angielski będzie u nas tylko drugim językiem - zawodowym, nie
prywatnym.

Pozdrawiam
Grażyna


  Pisownia kiedy koniec koszmaru?

Czy nie ma w Polsce odważnego człowieka który w końcu rozpocząłby batalię
o
uproszczenie polskiego języka.



Nie ma.

 Przecież to koszmar uczyć się pisowni

kolejnych słówek, to zupełnie niczemu nie służy. Umysł zapycha się
śmieciami
zamiast konkretów które mogłyby popchać nasz kraj w rozwoju techniki do
przodu. Ile w szkole dzieci marnują czasu. Jak widzę moje córki, które
godzinami ćwiczą w domu pisownie wyrazów typu jaskółka, wróbel... to mnie
zimny pot oblewa na wspomnienie tych koszmarów ze szkoły podstawowej.
Przecież ten czas można by poświęcić na naukę programowania chociażby

najprostszego programu, czyli nie potrafi sobie stworzyć miejsca pracy.
Przecież takie "ó" , "ch" , "ż"..... niczemu nie służy. Według przewidywań
sekcji ONZ za 60 - 80 lat na świecie zostanie około 20 - 40 języków w
powszechnym użyciu. Nie ma na tej liście języka polskiego. Nie dziwię się,
że obcokrajowcy nie chcą się uczyć naszego języka bo dla mnie też nie jest
to łatwe. Mimo pracy wymagającej ciągłego pisania coraz częściej łapię się
na robieniu błędów (wtórny analfabetyzm). Na pewno nie da się ocalić
języka
polskiego dla przyszłych pokoleń ale poprzez jego uproszczenie można go
utrzymać kilkanaście-kilkadziesiąt lat dłużej. Komu przeszkadzałoby
dozwolenie obydwu form pisowni z "ó" i "u" itd. Mam nadzieję, że zanim
dopadnie nas globalizacja i wszechobecny angielski ktoś pomyśli. Zresztą i
tak za kilkadziesiąt lat zaczną powstawać kółka hobbystów miłośników
byłego
języka polskiego by poczytać w swoim gronie coś po Polsku i powspominać
młode lata. Niestety informacje o ginących na świecie językach są coraz
częstsze ale mam nadzieję, że przyszłe pokolenia też będą chciały się go
uczyć a przede wszystkim używać na ulicy i w pracy.



Jesteśmy zbyt leniwi, by uczyć się języków obcych i to w zakresie
umożliwiającym żartowanie, kłócenie się, dyskutowanie, podawanie spraw do
sądu...
A jak wyglądałoby tłumaczenie "Pana Tadeusza" na (rozumiem angielski)?
Dzięcielina pała... Ksiądz Robak... Nazwiska należałoby przetłumaczyć...
Taki "Wrzesień" na "September"?
Mirnal


  BCB a VC - co lepsze?

Mam kilka pytan:



Skoro raczył Pan tak precyzyjnie sforkułować pytania nie pozostaje mi
nic innego jak odpowiedzieć. Nie rozumiem jednak skąd to nagłe
zainteresowanie framgmentem kodu. Czyżby pracował Pan w firmie
zajmującem się pisaniem podobnych programów?

1. jakie bledy Pan dostrzega w tym kodzie
    bledy za ktore by Pan wylecial na zbity (...) z
    dowolnej firmy uzywajacej C/C++ gdyby zechciala
    zastosowac chociaz raz ta Pana "liste"
    (ze nie nazwe tego "produktu" gorzej..).



Zapewne chodzi Panu o nie zwalnianie pamięci.
Gdyby chodziło jednak o coś innego proszę o informację.

2. Jakim cudem dostal Pan zaliczenie z C++ za takie
     cos jak ta "lista". Bo przeciez tematem strony jest
     "Rozwiazane cwiczenia z C++"
     http://www.wsisiz.edu.pl/~wawrzync/cc.html



Chciałbym tylko zaznaczyć, że ten program nie był zaliczeniem
semestralnym pierwszego semestru z c++. Może na Pana uczelni
coś o podobnej skali trudności wystarcza do zaliczenia semestru
ale nie w WSISIZ.
Czy zawsze ocenia Pan ludzi na podstawie kilku linii kodu?

3. jak to sie dzieje ze uczelnia tak renomowana
    jak Wyzsza Szkola Informatyki i Zarzadzania
    pod auspicjami PAN produkuje takich "fachowcow"
    jak Pan ?.  Wypadek przy pracy ?. Oby...



To pytanie proszę skierować do władz uczelni.

Proponuje sie tez _nauczyc_ Clippera zanim Pan
zacznie wypisywac takie cos:
http://www.wsisiz.edu.pl/~wawrzync/clifaq.html
Bo o C to chyba najlepiej aby Pan zapomnial.
Do tego jezyka trzeba posiadac jednak kilka
podstawowych acz rzadkich cech ktorych ani sladu
w przytoczonym przeze mnie sztandarowym Pana kodzie
w "C++". A moze w ogole lepiej zapomniec o programowaniu
jak sie nie ma ku temu predyspozycji/smykalki  ?.
Moze jednak kariera naukowa w przypadku Pana bylaby
wlasciwym wyborem ?. Rzemioslo (programowanie)
okrutnie i bez taryfy ulgowej kaze zlych rzemieslnikow
(zwlaszac piszacych w C/C++) a w "nauce" zawsze wieksze
pole manewru...wieksza "elastycznosc" zagadnien niz wstretny
kompilator i up..dliwy uzytkownik programu.



Serdecznie dziękuję za sugestie, na pewno ją rozważę. Ze swej
strony uważam, że ze swoimi krytycznymi ocenami powinien Pan
spróbować szczęścia w pedagogice.


  Tłumaczenie Mangi

kabura napisał/-a:

Nie zawahałem się ani chwili, bo ćwicząc różne sztuki walki od szkoły podstawowej (lata osiemdziesiąte) każdy polski trener używał tego słowa i gdzieś tam w głowie (a to było przed nauką j. angielskiego, wtedy uczyliśmy się tylko rosyjskiego) narodziło się przekonanie, że lepszego określenia w sztukach/sportach walki nie ma... Stąd moje zaskoczenie Waszym zniesmaczeniem. Teraz już będę pamiętał...


ok, tylko ze słówko pochodzi ze sztuk walk - > sztuki walki trenuje tylko część czytelników Naruto podobnie jak część zna język japoński
a jak ładnie napisano pod koniec tomów w sprawie tłumaczenia technik " niech Naruto cieszy każdego a nie wybranych" ;)

ale dobra nie wracam do tego bo nastał czas tomiku 29
no i kurna chata jest lepiej niż było miesiac temu!!! :D super super super ;)
zdania ładnie zlożone, ani razu nie miałem zacięcia przy czytaniu super.
Mysle ze dwa ostatnie chaptery z tego tomu przez spora ilosc tekstu byly trudne do tlumaczenia, ale wyszlo superowo ;)

mam tylko jedno ale :
"przy pomocy której kontrolujesz czakrę innej osoby przepływającą przez układ nerwowy w mózgu"
to juz nie jest kwestia tłumaczenia ale biologicznego punktu widzenia i jesli tak bylo w orginale to sie nie czepiam tłumaczenia tylko autora.
Chodzi o to, że w układzie nerwowym nie ma żadnej czakry, czakra płynie fikcyjnym (w naszym swiecie) układem meridianowym. Genjutsu kontroluje za pomocą przeplywajacej czakry układ nerwowy, ale nigdy czakre w układzie nerwowym.
Ale jak mówie to błąd rzeczowy a nie tłumaczeniowy wiec nie ma sie co czepiac.

i jeszcze jedno, co to są trygramy?
Neji krzyczy "pusta dloń osmiu trygramów"
a w slowniczku na koncu mamy "pusta dłon na ośmiu filarach"
do tego wszystkie techniki Nejiego sa powiazane z filarami własnie, wiec nie wiem czemu nagle to zmieniać na trygramy. W sumie brzmi fajnie i jeśli to synonimy to ok, ale pytam z niewiedzy.
reszta technik super przetłumaczona, takze nowy Rasengan wyszedł zgrabnie
az czekam na Chidori Nagashi ;)

Niemniej to są szkopuly zupelnie nie wplywajace na przyjemnosc czytania, tomik pochłania sie szybko a o to chodzi :D
Gratulacje i zycze utrzymania poziomu w kolejnych tłumaczeniach!

  Niderlandzki - Kurs Podstawowy (EDGARD) MP3 + Książka


Kurs podstawowy przeznaczony jest dla osób początkujących, zaczynających naukę oraz tych, które chciałyby szybko przypomnieć sobie podstawy języka niderlandzkiego i przygotować się do podróży. Obejmuje 12 lekcji (130 minut nagrań) uczących blisko 1500 najbardziej potrzebnych słów i zwrotów, np. pytanie o drogę, zakupy, restauracja, rozmowa o pracę, nagłe zdarzenia oraz mini podręcznik zawierający najważniejsze informacje gramatyczne. Na płytach, oprócz nauki słówek metodą powtarzania, znajdują się także dialogi oraz ćwiczenia utrwalające.

Z Audio Kursem szybko nauczysz porozumiewać się w języku niderlandzkim w praktycznych sytuacjach, osłuchasz się z jego brzmieniem oraz poznasz wymowę słówek. Unikalna metoda kursu pozwala na naukę nie tylko w domu, ale również podczas podróży, w samochodzie i w drodze do pracy.

Spis treści:

CD 1
Lekcja 1 : Podstawowe zwroty i wyrażenia
Lekcja 2 : Liczebniki, dni tygodnia, pory roku i czas
Lekcja 3 : Człowiek i rodzina
Lekcja 4 : Części ciała, cechy charakteru, opis osoby
Lekcja 5 : Kolory, części garderoby, sklep i zakupy
Lekcja 6 : Żywność, jedzenie, restauracja

CD 2
Lekcja 7 : Komunikacja i podróżowanie
Lekcja 8 : Wakacje, czas wolny i hobby
Lekcja 9 : W mieście, pytanie o drogę
Lekcja 10 : Życie codzienne, dom, szkoła
Lekcja 11 : Wypadki, nagłe zdarzenia, pomoc
Lekcja 12 : Praca

Dodatkowo w książeczce (64 strony):

przystępne wyjaśnienie najważniejszych zagadnień gramatycznych,
pełne teksty wszystkich nagrań i dialogów,
słowniczek do każdej lekcji,
odpowiedzi do ćwiczeń.



Przyda sie kazdemu, sam korzystam:))


  GUE Fundamentals i ITC w Egipcie
Trochę o dwóch nowych kursach GUE.

Pierwszy zostanie wprowadzony kurs OWD dla osób jeszcze nienurkujących.
Ma to być szkolenie o strukturze blokowej - każdy kolejny etap wymaga opanowania poprzedniego.
W największym skrócie wygląda to tak:
Wszystko zacznie się na powierzchni - obycie z wodą, podstawowe techniki pływania, praca z maską.
Następnie nauka pływalności (to już pod wodą ), trym stabilizacja pozycji, radzenie sobie z prostymi zadaniami bez zmiany głębokości.
Ostatni etap to pełne ćwiczenia typu s-drill, v-drill, zdjęcie/założenie maski itp. wykonywane w poprawnej pozycji.
Cały kurs będzie przebiegał bez kontaktu z dnem.
W części teoretycznej m.in. dekompresja, nitroks (kurs OWD zawiera szkolenie nitroksowe), wprowadzenie w trimiks, zasady użycia rozbudowanego sprzętu, praca w zespole. Maksymalna głębokość nurkowań 18 metrów.
W zasadzie kurs ten będzie zawierał rozbudowany materiał ze szkolenia Fundamentals. Planowany czas trwania 8-10 dni.

AOWD - ciągle trwają prace nad programem jak na razie plany są następujące:
procedury dekompresyjne i ratownicze - kurs ten ma zawierać m.in. pełne szkolenie trimiksowe na poziomie "triox" (normooksyczny trimiks - sugerowany 30/30), praca w zespole, wprowadzenie w nurkowanie tech. Limit głębokości 30 metrów, czas trwania kursu około 5 dni.

tak więc:
OWD / Fundamentals
AOWD

Planowana jest zmiana zawartości kursu Fundamentals, który ma mieć charakter swoistego crossovera dla osób z innych organizacji tak, aby po ukończeniu kursu OWD w macierzystej organizacji, a następnie Fundamentals GUE być na tym samym poziomie co OWD GUE.

Ze spraw istotnych: już za niedługo www.gue.com również po polsku (żeby od razu nie wpaść w zachwyt strona będzie spolszczana etapami).
Materiały szkoleniowe do wszystkich prowadzonych po polsku kursów również będą w naszym języku Cool

  lekcje, które podobają się uczniom.
witajcie,
jak grom z jasnego nieba spadło na mnie zadanie poprowadzenia w przyszłym tygodniu lekcji języka niemieckiego w szkole. chciałabym, aby te zajęcia były ciekawe, urozmaicone, podobały się uczniom.

większość z Was drodzy forumowicze uczy się jeszcze czy w gimnazjum czy w szkołach ponadgimnazjalnych i dlatego właśnie do Was kieruję kilka pytań:
- jaka forma lekcji odpowiada Wam najbardziej?
praca w grupach, w parach czy samodzielna...?
- lubicie uczyć się piosenek i śpiewać je na zajęciach?
- jaki stosunek macie do tzw kart pracy? -> chodzi o zestaw ćwiczeń np do tekstu - np zadania prawda/ fałsz, uzupełnianka luk, streszczenie, ułożenie zdań w historię tak, aby tworzyła ona logiczną całość, tworzenie zdań z rozsypanki słow, krzyżówki itp itp
- co uważacie na temat przygotowanych przez nauczyciela "pomocy naukowych"? np obrazków, zdjęć, tablicy z ruchomymi paskami ze słówkami [do budowania zdań] - pomagają Wam w nauce?
- a zabawy? powiedzmy, że wykorzystam zasady gry w kolory albo w butelkę do nauki słownictwa czy też bingo do powtórki liczebników. nie jest to dla Was dziecinne? :D

może macie inne pomysły? ;-) z góry dzięki za wszelką pomoc

na mojej lekcji nie mogę użyć formy jaką jest dyskusja w szerokim tego słowa znaczeniu, ponieważ uczniowie są na poziomie podstawowym i mało co umieją powiedzieć - uczą się dopiero od września. zastąpię ją mini-dialogami.
no i odpada też słuchanie nagrań z kasety, bo mam do zrealizowania czytanie i rozumienie tekstu pisanego, gramatykę oraz słownictwo.

aha, moi uczniowie mają 16, 17 lat i będziemy pracować z książką "Delfin 1", która jest bardzo nudna.

  Książki Mojego Życia
Hej Supr, sam chciałem założyć podobny topik ,lecz nie potrafiłem ująć tematu tak zgrabnie i interesująco jak uczyniłeś to ty. Gratulacje , jest naprawdę ciekawy.
Hmm, zobaczmy co my tu mamy:

Cykl "Diuna" - czytałem dawno temu, pamiętam że swoje piętno odcisnęła na mnie tym że taki np. Leto 2 rozmawiając z kimś zwracał uwagę na jego postawę , dłonie, ruchy oczu itp. i z nich odczytywał wiele informacji których nie zdradzała twarz, barwa głowu czy słowa. Poza tym bohaterowie książek Herberta są bardzo wprawnymi rozmówcami, potrafią wyczyć ukryte znaczenie słów, wyrażeń (których czasem nie uświadamia sobie nawet osoba je wypowiadająca). Autor świetnie opisywał dialogi , wplatając obficie przemyslenia i spostrzeżenia rozmówcówm między wypowiedzi.
Jako że Diunę czytałem w dość młodym wieku nie zwracałem wcześniej na takie rzeczy uwagi. Przekonałem się źe ćwiczenie umiejętności czytania języka ciała i wychwytywania ukrytych podtekstów (flinta w flincie wewnątrz flinty ukrytej w flincie) pozwala lepiej zrozumieć ludzi. Niektórych zobaczyłem w zupełnie innym świetle. Nieco to chaotycznie może brzmi ale mam nadzieję że zrozumiale.
Diuna zresztą skłaniała mnie do wielu przemysleń, które zmieniły moją postwę lub sposób myślenia -np. cytat "Uczył się szybko ponieważ najpierw przeszedł szkolenie jak sie uczyć. A najpierwszą ze wszystkich otrzymał lekcję podstawowej wiary ze może się nauczyc. Szokuje odkrycie jak wielu ludzi nie wierzy ze że mogą sie nauczyć , a jeszcze więcej uważa że nauka jest trudna. Wiesz że każde zdarzenie niesie jakąś lekcję"
A podobnych cytatów jest w samej tylko "Diunie" (pierwszej części cyklu) całe mrowie.

Tyle na razie, to pierwsza książka która wpadła mi do głowy a nie chcę się rozpisywać zbytnio.

JoAnno , czy Best of the... to aby na pewno to samo? W końcu taki Władca moze być de beściak, ale nie zmienić czyjegoś życia/ sposobu myslenia o co chodzi Suprowi. Według mnie to dwa różne , choc podobne tematy. Jak dwie strony tej samej monety.

  Problemy w treningu konia..
Wrotki, skoro mówisz, że w szeroko rozumianym PNH (choć nie wiem jak może być rozumiane wężej, bo to bardzo konkretny program, a nie ogólna nazwa naturalu - jest jeszcze masa innych także Europejskich) mało się jeździ to znaczy, że zupełnie nie wiesz na czym polega program. To zupełnie tak, jak powiedzieć, że jazda klasyczna polega na jeździe na lonzy, bo tak się często zaczyna. Albo, że cała jazda klasyczna polega na kopaniu, ciągnięciu i rolowaniu koni, bo głównie takie techniki obserwuje w swojej okolicy. Może w Twojej okolicy sa tylko początkujący a oni faktycznie więcej są na ziemi skąd łatwiej nawiązać z koniem współpracę i wypracować system znaków, swoisty język, który potem przenosi się na siodło (czy szkolenia młodych konie nie zaczyna się od ziemi?). Weź także pod uwagę, gdzie powstało PNH i dla kogo - tym amerykanom pewne rzeczy trzeba tłumaczyć bardziej niż dobitnie. Program jest tak zaplanowany, by robiąc go od początku pod okiem instruktorów mogli zaczynac nawet ludzie zaczynający z jeździectwem (niestety realia naszego kraju dają nam mniejsze szanse). Ci co mieli dużo do czynienia z końmi ida o wiele szybciej, jeśli chcą i mają potrzebę. Jak widać po liczbie ludzi, którzy mają ciągle kłopoty z relacją ze swoim koniem sama nauka jazdy to chyba za mało lub jazdy uczy się wybiórczo zapominając o koniu i skupiając się na dosiedzie. Ostatnio oglądałam fajny pokaz Lindy. Jej uczennica ćwiczy na koniu Lindy Remmerze. Pracują nad rozluźnieniem , jazdą w dół i do przodu , potem zebraniem i w końcu robią piaf (Remmer już to umiał od Lindy ale Linda uczyła tą dziewczynę). W PNH nie chodzi o to co się robi, ale jak. Może dlatego z koniem do takiego poziomu idzie się długo. Lecz czy nie jest tak także w dobre klasycznej szkole? Przeczytałam ostatnio książkę nową wydaną przez Galaktykę (taka z płytą dvd, nie pomnę tytułu) - podstawowe szkolenie konia to dwa lata - czyli mniej więcej tyle co w PNH. Nie mogę zrozumieć, dlaczego się tak na PNH boczysz. To tylko jedna z alternatyw, nikt nie mówi, że antidotum na wszystko. Każdy poleca to, co mu pomogło. Nic nie poradzę, ze wielu PNH pomogło. Nie wszystko można robić intuicyjnie a nawet Ty na pytanie, jak coś zrobić, nie za bardzo umiesz odpowiedziec, bo może dla Ciebie jest to proste i oczywiste. Patowi udało się opisac i w przystępny sposób wyjaśnić to, co innym przychodzi ciężko, nawet Tobie. Nie wiem wrotki, dlaczego tak uparcie to Ci tłumaczę. Oceniasz książkę, której nie czytałeś a o której ja chyba nie umiem opowiedzieć w skrócie. Nie chcę w sumie Cię do PNH przekonac, bo zupełnie nie jest Ci ono potrzebne (mam nadzieję, że Twoje konie są z tobą szczęśliwe i cieszą się na widok siodła, nie są cichymi robotami beznamietnie wykonującymi polecenia, bo tak). Ale może nie masz racji gardząc czymś o czym wiesz mało?

  troszke OT: anglistyka - studia
A ile innych osób z twojej klasy w średniej szkole było tak samo silno



umotywowane jak ty? Jaki to procent całej klasy?

W szkole średniej w programie był rosyjski (2 h tygodniowo) i niemiecki (3 h
tygodniowo). Rosyjskiego uczyłam się w ten sposób, że podczas wakacji dla
przyjemności czytałam cały podręcznik do następnej klasy i potem już nie
musiałam się uczyć. Nadmieniam, że uczyłam się dla przyjemności, dla siebie,
dlatego, że mi się ten język podobał, a nie dla nauczyciela. Coś jednak jest
na rzeczy. Otóż moi rówieśnicy gremialnie nienawidzili rosyjskiego, ale jak
byłam w II klasie liceum, to przyszła do naszej szkoły świeżo upieczona
rusycystka, bardzo sympatyczna zresztą. I ona swoim stosunkiem do nas, swoją
osobowością sprawiła, że CAŁA KLASA zaczęła się naprawdę uczyć rosyjskiego.
Sama się nawet dziwiłam. A ta młoda pani profesor nie robiła niczego
nowatorskiego, tylko w starym stylu: czytanka, opowiadanie (ona opowiadała
po rosyjsku), ćwiczenia, zadanie domowe. Na zadanie zwykle miałyśmy (piszę w

na zadany temat. Ta nauczycielka bardzo rzadko stawiała niedostateczne, ale
jak ktoś nie zrobił zadania, to robiło jej się smutno, a nam tak żal, że to
nas naprawdę motywowało do tego, żeby się do nauki rosyjskiego przykładać.
Podobało nam się to, że ona nigdy na nas nie krzyczała, nie wyzywała nas od
nieuków i nie stawiała pał. Niestety, była z nami tylko rok, potem ponoć
wyemigrowała. Inni rusycyści już nie byli tacy, więc klasa straciła
motywację. Dla siebie uczyło się rosyjskiego 10% naszej klasy.

Podobnie było z niemieckim. Ja już wtedy dość dobrze znałam angielski i
podstawy niemieckiego nudziły mnie, a w ogóle to ja prawie nic nie
rozumiałam z tego, co mówiła nauczycielka, ale ona dużo pisała na tablicy,
głównie koniugacje i to mnie nudziło. A ta pani profesor była taka nijaka,
bardzo flegmatyczna i wszyscy się na jej lekcjach nudzili. Doszło do tego,
że ja jej powiedziałam, że nie chcę chodzić na lekcje niemieckiego, ale
oczywiście mowy nie było, żebym je opuszczała. No to ona dała mi podręcznik
do niemieckiego do II klasy i poprosiła, abym odpowiedziała po niemiecku na
100 zamieszczonych na końcu pytań. Odpowiadałam przez kilka lekcji na te
pytania, potem jej oddałam zeszyt i ona to sprawdziła. Oczywiście, zrobiłam
sporo błędów, lecz zważywszy, iż był to kurs podstawowy i I klasa,
poradziłam sobie nieźle i nauczycielka zgodziła się, abym sama przerabiała
ten podręcznik na lekcjach, a klasówki pisała z całą klasą. I tak było do
III klasy. W ciągu roku przerabiałam 2 klasy. Po każdej lekcji pani profesor
zabierała mój zeszyt i poprawiała w nim błędy. Ale w III klasie już nie
poprawiała, tylko jak ja miałam jakiś problem, to szłam do niej i pytałam
się, w dodatku najczęściej pytałam się po niemiecku, na piśmie. W IV klasie
przerabiałam tylko testy egzaminacyjne przeróżnych typów. Umiałam już nieźle
pisać po niemiecku, ale nie umiałam mówić. Na maturze jako jedyna w szkole i
pierwsza w historii tego LO miałam zdawać maturę z niemieckiego taką jak na
profilu germanistycznym. Gdy z próbnej matury dostałam -4, przestraszyłam
się, że jak na prawdziwym nie dostanę 5, to będę musiała jeszcze zdawać
niemiecki ustnie. No i na 2 miesiące przed maturą postanowiłam, że nauczę
się mówić po niemiecku. Wzięłam książkę do gramatyki, otworzyłam na stronie
z fonetyką i uczyłam się wymowy. Jak już nauczyłam się wymowy jako tako,
zaczęłam codziennie czytać po niemiecku na głos po kilka stron z jakiejś
książki. Czytałam mamie, choć ona nic nie rozumiała, bo nie zna
niemieckiego. Nie było mi łatwo, ale miałam bardzo silną motywację, żeby ten
egzamin maturalny z niemieckiego zdać. No i zdałam pisemny na +4, a ustny na
5 z wyróżnieniem!
Oprócz mnie jeszcze dwóm innym osobom zależało na niemieckim. Jedna z nich
uczyła się dodatkowo, prywatnie, a druga miała ojca Niemca. Ta pierwsza
skończyła germanistykę i przez rok uczyła niemieckiego w naszej poczciwej
budzie, I LO im. E. Romera w Rabce. Obecnie, jak mi się zdaje, pracuje dla
jakiejś prywatnej firmy.
Jakie wnioski z tych wspomnień?
Każdego przedmiotu będzie się dla siebie uczyć tylko 10% klasy, przy braku
motywowania ze strony nauczyciela. Gdy nauczyciel będzie potafił zmotywować
uczniów do nauki, odsetek zmotywowanych wzrośnie do 90% (pozostałe 10% też
będzie zmotywane, ale nie będzie wykazywać postępów z różnych przyczyn:
braku zdolności, ogólnej nieumiejętności uczenia się, nawału obowiązków
domowych, trudnej sytuacji w domu itp.).
Jedna z moich koleżanek w klasie była bardzo pilną uczennicą, ale dosłownie
antytalenciem językowym - z polskiego, rosyjskiego i niemieckiego zawsze
miała jedynki, mierne i trójczyny, mimo że ja jej regularnie pomagałam przed
każdą klasówką.

Lucyna


  wyrażenia dwumianowane
Witam serdecznie Szanownych Kolegów

Fizykę skończyłem ładnych parę lat temu. Niestety nie pracuję w
zawodzie związanym z tą piękną dziedziną ludzkiej wiedzy. Ale mój syn
rozpoczął edukację w szkole podstawowej. Jest w trzeciej klasie szkoły
podstawowej i ze zgrozą zauważyłem, że uczą go dodawać wielkosci,
które nazywają "wiekościami dwumianowanymi". W pierwszym odruchu

jego część miała brzmieć tak:

"W każdej książce zdarzają się błędy. Wydaje mi się jednak ważne, by
błędy w podręczniku, z którego uczą się dzieci, delikatnie i taktownie
pominąć lub sprostować. Toteż sądzę, że dzieci nie powinny ani w
szkole, ani w domu przerabiać tych przykładów i zadań, które są źle
sformułowane i wprowadzają złe nawyki.
Mam na myśli coś co Pani i autor podręczników do kl. III nazywacie
"wyrażeniami dwumianowanymi". Istotnie, w codziennym życiu używa się
czasem takich dziwolągów. Na przykład określając czyjś wzrost mówi
się, że ma on np. 1m 86cm. Podkreślam od razu, że wyrażenie takie, z
punktu widzenia stosowania układów jednostek jest niezbyt poprawne,
ale w potocznym użyciu jest zrozumiałe i to wystarcza.
Podobnie w języku potocznym używa się np. wulgaryzmów i informacja
przekazana za ich pomocą jest  w określonym środowisku zrozumiała...
Czy to jednak znaczy, że należy je wprowadzać do języka literackiego i
uczyć dzieci w szkole ich używania? Pytanie jest retoryczne.
Jeśli uważa Pani, że ten przykład jest przerysowany, podam
łagodniejszy. Jeśli ktoś uważa, że łatwiej byłoby pisać tekst,
przenosząc wyrazy w dowolnym miejscu i uprze się, by tak czynić, to
cóż, nie jest to przestępstwem... najwyżej może się ośmieszyć... Ale
czy z tego wynika, że tak należy uczyć dzieci?
Podobnie nie należy używać mieszanych jednostek. Domyślam się, że
autor podręcznika chciał osiągnąć taki efekt dydaktyczny, że dzieci
łatwiej zrozumieją w późniejszym czasie ułamki dzisiętne...
Nie neguję, że może to być pomocne. Każde jednak uproszczenie w nauce
odbywa się pewnym kosztem. Jaką płacimy tutaj cenę? Warto sobie to w
tym momencie uświadomić. Dopóki dodajemy np. 5kg700g + 3kg480g
wszystko  jest jeszcze niegroźne. Wynik wyjdzie też w kilogramach i
gramach, trzeba będzie trochę pokombinować, by zamiast 1000g zrobić
dodatkowy 1kg, ale to nawet jest niezłe ćwiczenie rachunkowe.
Niebezpieczeństw nie widać.
A jednak, jak zauważył kiedyś znakomity francuski myśliciel, Fryderyk
Bastiat, to czego nie widać, jest zwykle ważniejsze od tego co widać.
Postąpmy jeden krok dalej niż dodawanie metrów i centymetrów.  Weźmy
prościutkie zadanie. Samochód przejechał  6km145m przez 4min21s. Z
jaką średnią prędkością jechał?  Mniejsza o liczby. Jakoś się je
podzieli. Proszę mi jednak odpowiedzieć na pytanie: w jakich
jednostkach wyjdzie wynik? W kilometrach i metrach na minutę i
sekundę? To oczywiście żart. Każdy uczeń w gimnazjum wie, że trzeba to
zamienić na metry i na sekundy: 6145m/261s i dopiero wtedy jest jasne,
że wynik wyjdzie w metrach na sekundę! Ja już nie mówię z związkach
między jednostką siły, masy i przyspieszenia etc.
Dlatego "wyrażeń dwumianowanych" naprawdę się nie używa! Więc po co
mieszać dzieciom w głowach?"

Ale spojrzałem jeszcze w google... i okazało się, że rozmaici
dydaktycy piszą jakieś mądrości o "wyrażeniach dwumianowanych".
np: http://www.szkolnictwo.pl/index.php?id=PU6236
To może ja nie mam racji??

Będę wdzięczny za opinie...

Michał Jędryka


  Oszust Randi ZNOWU nie wypłacił nagrody...

| Gdyby chcieć trzymać się podobnej logiki, to równie dobrze można by
| powiedzieć "każdy potrafi lepiej lub gorzej lewitować" - ja na przykład
| potrafię lewitować przez jakieś 0.5 sekundy, a że ktoś może np. przez
| godzinę...toż to właśnie lepiej lub gorzej...

| tu chyba pszemol wyjasnił różnice wiec nie bede powtarzać :)

Pszemol sam wskazał jedynie absurdalność stwierdzenia, które tu padło
wcześniej "że jeden liczy lepiej, drugi gorzej".
Tak samo jak lewitowanie to nie podskakiwanie - tak samo obliczanie
natychmiastowe iloczynu wielkich liczb to nie to samo co pomnożenie 3*3.
Co było do udowodnienia.`



Nie dopowiadaj czego w tekscie nie ma dobrze?
W tekście nie było nic na temat natychmiastowego podawania wyników iloczynu
wielkich liczb. Pojawia sie natomiast takie zdanie:

| Wystarczy mu 28 sekund, by znaleźć iloraz dwóch liczb, podany z
| dokładnością do 32 liczby po przecinku.



Pół minuty to nie jest natychmiat prawda?
poza tym pojawia sie też takie:

| Mnożąc liczby znajduje rozwiązanie bez świadomego wysiłku.



rozumiesz też chyba ze wiele procesów myślowych w twojej głowie odbywa sie

| wiec tak. To iż osoby autystyczne wykazują pewne zdolności w różnych
| kierunkach wiemy nie od dziś. To iż u cześci z nich te zdolności sa
| naprawdę niezwykłe to też wiemy. Sa rzetelne opisy badań takich osób,
| obserwacji, badań.
| Jest to zjawisko nierozpoznane i niewyjaśnione ale BADANE przez nauke.
| W związku z definicji niejako nie mieści sie z zakresie paranauk.  :)

odpowiem koledze filozoficznie - "srutututu" - zjawiska o których ja
wspomniałem (duchy na przykład) też są badane przez naukę.  



 Mozesz rozwinąc bo temat mnie zainteresował. ?

Tych badań było tyle , że nie wiem, czy nie więcej niż nad sawantami.
No to - w takim razie - z definicji duchy nie mieszczą się w zakresie
paranauk.



Znaczy co konkretnie badano? Co było przedmiotem badań? Duchy? Czy relacje
osób trzecich na ich temat?

| No więc po raz kolejny proszę o wyjaśnienie, jak to się odbywa w tym
| dziwnym
| umyśle? Tak naukowo poproszę.

| czyżby kolega zapomniał iż nauka ma problemy z opisem procesów myślowych w
| umysłach zachodzących także u osób "normalnych"? Że zagadnienia związane
| ze

| Dlaczego wiec wymagasz ode mnie zeczy niemożliwych?

Ależ własnie nie wymagam. Tyle, że akurat proces liczenia oparty na
algorytmiczno-pamięciowym systemie, którym się wszyscy posługujemy, nie jest
jakiś bardzo tajemniczy.
I wiadomo, jak robimy to, że policzymy ile to jest 10*4, prawda ?
Ale już jak dany osobnik w 1 sekundzie oblicza 23423 * 4325, to już
ZDECYDOWANIE nie jest wyjasnialne - i do tego własnie zmierzam, bo zdaje
się, że to któryś kolega "racjonalista" przyrównał te oba przypadki
stwierdzając "jeden liczy gorzej drugi lepiej" i w ten sposób mówiąc, że to
NIE JEST PARANORMALNE.



a skąd wiesz jakie operacje wykonuje sawant? Może posługuje sie tymi samymi
metodami co ty tyle ze:
- robi to szybciej, dokładniej
- nie uświadamia sobie tego.
Przecież takie osoby sie socjalizuje i edukuje. Oczywiście w ramach
specjalnie zakrojonych programów, ale mają one możliwośći poznać (i
poznają) matmatykę a ów "algorytmiczno-pamięciowym system" mogą sobie
wytworzyć samemu.
Nie wiem czy wiesz ale dzieci w pierwszych klasach szkoły podstawowej też
czesto liczą "swoim sposobem" który tworzą samemu na własne potrzeby
otrzymując przy tym poprawne wyniki.

Paranormalnym to zjawisko mozna by nazwać wtedy gdyby taka osoba wykonywała
obliczenia nie mając zielonego pojęcia na temat matematyki. Albo mówiła z
sensem w językach z którymi sie nigdy nie spotkała.
Ale w tym wypadku przecież nic takiego nie ma miejsca prawda ?  

| wiesz - każda umiejętność trzeba ćwiczyć. Rysunek także.
| Wybraź sobie iż np jedzenie pałeczkami w pewnych kulturach jest zupełnie
| normalne pomimo tego iż np w polce 90% społeczeństwa nie wie nawet jak je
| poprawnie chwycić.

Ale co to ma do zadanego pytania ? Chyba kolega nie ćwiczy zdolności snienia



ale ów robotnik gdyby ćwiczył rysunek, osiągał by znacznie lepsze rezultaty
rysując tesciową niż "pięć kresek i arbuz."


  Pisownia kiedy koniec koszmaru?
Je li dorosły Polak ma trudno ci z ortografią, to powinien raczej
trochę się podszkolić, a nie nawoływać do zmiany zasad w "trakcie
gry". Nie jestem, Broń Boże! - konserwatystą językowym (język się
zmienia rzecz jasna), ale zasady pisowni, wymowy itd. pochodzą z
historii danego języka, obyczajow ci posugujących się nim ludzi itd.
To, że dany wyraz pisze się przez o kreskowane, to nie pomysł, który
się narodził 15 lat temu w głowie jakiego  profesora. Nie martwiłbym
się też raportem ONZ. Językiem polskim lepiej lub gorzej posługuje się
ponad 50 milionów ludzi. Jako  trudno mi sobie wyobrazić, aby nagle -
z całym szacunkiem - wszyscy Polacy rozpoczynali rozmowy po angielsku,
a kończyli - dajmy na to - po francusku. Co do cudzoziemców uczących
się polskiego - wystarczy przej ć się na jeden z większych
uniwersytetów w Polsce, żeby zobaczyć całkiem spore grupy studentów
(np. na słynnych już kursch Polonicum).

Wolałbym, żeby moje dzieci wysławiały się poprawnie po polsku (i w
każdym innym, znanym im języku) niż zamiast tego umiały pisać programy
- nie bierz tego do siebie :)

pozdrawiam,
Artur Kowalczyk


Czy nie ma w Polsce odważnego człowieka który w końcu rozpocząłby batalię o
uproszczenie polskiego języka. Przecież to koszmar uczyć się pisowni
kolejnych słówek, to zupełnie niczemu nie służy. Umysł zapycha się śmieciami
zamiast konkretów które mogłyby popchać nasz kraj w rozwoju techniki do
przodu. Ile w szkole dzieci marnują czasu. Jak widzę moje córki, które
godzinami ćwiczą w domu pisownie wyrazów typu jaskółka, wróbel... to mnie
zimny pot oblewa na wspomnienie tych koszmarów ze szkoły podstawowej.
Przecież ten czas można by poświęcić na naukę programowania chociażby

najprostszego programu, czyli nie potrafi sobie stworzyć miejsca pracy.
Przecież takie "ó" , "ch" , "ż"..... niczemu nie służy. Według przewidywań
sekcji ONZ za 60 - 80 lat na świecie zostanie około 20 - 40 języków w
powszechnym użyciu. Nie ma na tej liście języka polskiego. Nie dziwię się,
że obcokrajowcy nie chcą się uczyć naszego języka bo dla mnie też nie jest
to łatwe. Mimo pracy wymagającej ciągłego pisania coraz częściej łapię się
na robieniu błędów (wtórny analfabetyzm). Na pewno nie da się ocalić języka
polskiego dla przyszłych pokoleń ale poprzez jego uproszczenie można go
utrzymać kilkanaście-kilkadziesiąt lat dłużej. Komu przeszkadzałoby
dozwolenie obydwu form pisowni z "ó" i "u" itd. Mam nadzieję, że zanim
dopadnie nas globalizacja i wszechobecny angielski ktoś pomyśli. Zresztą i
tak za kilkadziesiąt lat zaczną powstawać kółka hobbystów miłośników byłego
języka polskiego by poczytać w swoim gronie coś po Polsku i powspominać
młode lata. Niestety informacje o ginących na świecie językach są coraz
częstsze ale mam nadzieję, że przyszłe pokolenia też będą chciały się go
uczyć a przede wszystkim używać na ulicy i w pracy.




  BCB a VC - co lepsze?

ROTFL
ROTFL
ROTFL
ROTFL



Rozumiem ze smieje sie Pan ze swojego kodu w "C++"
tzn "listy" (przytaczam ponizej).  Ja tez sie smialem.

Poniewaz C/C++ jest tematyka tek grupy poduskutujmy.

Mam kilka pytan:
1. jakie bledy Pan dostrzega w tym kodzie
    bledy za ktore by Pan wylecial na zbity (...) z
    dowolnej firmy uzywajacej C/C++ gdyby zechciala
    zastosowac chociaz raz ta Pana "liste"
    (ze nie nazwe tego "produktu" gorzej..).
2. Jakim cudem dostal Pan zaliczenie z C++ za takie
     cos jak ta "lista". Bo przeciez tematem strony jest
     "Rozwiazane cwiczenia z C++"
     http://www.wsisiz.edu.pl/~wawrzync/cc.html
3. jak to sie dzieje ze uczelnia tak renomowana
    jak Wyzsza Szkola Informatyki i Zarzadzania
    pod auspicjami PAN produkuje takich "fachowcow"
    jak Pan ?.  Wypadek przy pracy ?. Oby...

Proponuje sie tez _nauczyc_ Clippera zanim Pan
zacznie wypisywac takie cos:
http://www.wsisiz.edu.pl/~wawrzync/clifaq.html
Bo o C to chyba najlepiej aby Pan zapomnial.
Do tego jezyka trzeba posiadac jednak kilka
podstawowych acz rzadkich cech ktorych ani sladu
w przytoczonym przeze mnie sztandarowym Pana kodzie
w "C++". A moze w ogole lepiej zapomniec o programowaniu
jak sie nie ma ku temu predyspozycji/smykalki  ?.
Moze jednak kariera naukowa w przypadku Pana bylaby
wlasciwym wyborem ?. Rzemioslo (programowanie)
okrutnie i bez taryfy ulgowej kaze zlych rzemieslnikow
(zwlaszac piszacych w C/C++) a w "nauce" zawsze wieksze
pole manewru...wieksza "elastycznosc" zagadnien niz wstretny
kompilator i up..dliwy uzytkownik programu.

PS: Gdyby Panu jednak mimo to nadal bedzie wesolo to prosze
        nam dac znac. Posmiejemy sie razem dalej.

Adam Karpierz

======== "lista" w C++ ==========
(C) Maciej Wawrzynczuk
Absolwent (mgr inz ?) informatyki w
Wyzszej Szkola Informatyki i Zarzadzania
pod auspicjami PAN w Warszawie
=============================

#include <iostream.h

struct el{
  el* next;
  int value;

};



struct Lista{
  el* glowa;
  el* ogon;
public:
  Lista(){glowa=NULL;ogon=NULL;}
  void wstaw(int x);
  void wypisz();
  int szukaj(int x);

};



void Lista::wstaw(int x){
  el* nowy=new el;
  nowy-value=x;
  if(glowa)
    ogon-next=nowy;
  else
    glowa=nowy;
  ogon=nowy;

}



void Lista::wypisz(){

  for(el* wskaznik=glowa;wskaznik;wskaznik=wskaznik-next)
    cout << wskaznik-value << endl;

}



int Lista::szukaj(int x){

  for(el* wskaznik=glowa;wskaznik;wskaznik=wskaznik-next)
    if(wskaznik-value==x)
      return 1;
  return 0;

}



main(){
  Lista l1;
  l1.wstaw(1);l1.wstaw(2);l1.wstaw(10);l1.wstaw(20);
  l1.wypisz();
  if(l1.szukaj(10)) cout << "Znalazlem!" << endl;
  else cout << "Nie znalazlem!" << endl;
}




  Humor z zeszytów/dzienniczków
Liceum - jak to wygląda w praktyce...

* Język polski – uczniowie ćwiczą umiejętność komunikacji interpersonalnej i wymieniając się opiniami na różne tematy niezwiązane ze szkołą np. ostatnim odcinku "Tańca z Gwiazdami" lub "M jak Miłość".
* Historia – uczniowie wspominają ostatnią imprezę lub grają w państwa i miasta.
* Wiedza o społeczeństwie – uczniowie wymieniają się opiniami na temat osób trzecich.
* Wiedza o kulturze – uczniowie ukulturalniają się poprzez słuchanie muzyki na odtwarzaczach mp3, mp4 i telefonach.
* Przysposobienie obronne – uczniowie radzą sobie nawzajem, jak najlepiej unieszkodliwić członków wrogiej subkultury.
* Podstawy przedsiębiorczości – uczniowie podają sobie informacje, z których sklepów da się wynieść towar bez uiszczenia opłaty.
* Chemia – uczniowie dyskutują, jakie alkohole są najlepsze i porównują ich efekty w zależności od ilości wypitego trunku, a także omawiają sposoby produkcji bimbru
* Fizyka – uczniowie rzucają różnymi przedmiotami po sali, obserwując, jakim ruchem poruszają się owe przedmioty.
* Matematyka – uczniowie liczą, ile czasu pozostało do końca zajęć.
* Informatyka – uczniowie oglądają w Internecie strony o tematyce erotycznej lub grają w Counter-Strike'a.
* Technologia informacyjna - uczniowie uczą się pisać w Wordzie i rysować w Paintcie (powtórka z podstawówki), wykorzystują ten przedmiot do pogaduszek przez GG oraz przeglądają zdjęcia z ostatniej libacji na naszej-klasie.
* Geografia – uczniowie dowiadują się, w jakiej knajpie jest tani alkohol.
* Religia – metalowcy wołają do księdza Ave Satan! i dyskutują z nim, używając mądrych słów, by go upokorzyć. Reszta zajmuje się byle czym.
* Biologia – uczniowie wymieniają się wiadomościami, kto jest dobry w łóżku, a kto nie, a także, jak najlepiej zabezpieczyć się przed ciążą.
* Wychowanie fizyczne – uczniowie ćwiczą niemęczenie się i relaks poprzez siedzenie na tyłkach.
* Języki obce – uczniowie uczą się jak liznąć języka (tak żeby ksiądz ich nie zobaczył na przerwie, bo to grozi klątwą papieską) oraz poprawnie operować łaciną polską. Inni próbują mówić po elficku bądź w języku otchłani. Coraz modniejsza jest nauka narzecza suahili. W niektórych szkołach wprowadzono cztero stopniową skale zaawansowania grupy językowej, dzięki czemu powstały następujące ich odmiany: podstawowy lamerski, podstawowy lamersko-kujoński, zaawansowany kujońsko-lamerski oraz zaawansowany kujoński. Ten ostatni wiąże się oczywiście z corocznym zdawaniem egzaminów poprawkowych z ów języków.

Polecam stronę nonsensopedii na poprawę humoru. To humorystyczny odpowiednik wikipedii

[ Dodano: 10 Grudzień 2008, 19:37 ]
Mat - fiz -> uczniowie po pierwszym tygodniu doskonale wiedzą, że matematyka nie jest łatwa, fizyka nie jest do zrozumienia, a w przyszłości nie chcą studiować informatyki. Stają się w niej typowymi humanistami.

Human->
Uczniowie znają się na historii jeszcze mniej, niż ci z mat-fiz-inf na matematyce. Z reguły preferowana przez uczniów, którzy nie mają nic wspólnego z humanistami ale nienawidzą matmy.

Językowy->uczniowie z założenia mają się pilnie uczyć jednego czy dwóch języków obcych. W rzeczywistości każdy z nich napis My name is... odczyta jako mynameis...

Biol-chem->uczniowie takich klas wybrali je z myślą, że wreszcie nauczą się pędzić bimber (na produkcji wina znają się od dawna). szybko wychodzi na jaw, że ich marzenia prysły i stają się pośrednią formą ewolucji pomiędzy tymi z humana, a tymi z mat-fiz-inf (ani nie tak daremni, ani nie tak inteligentni inaczej).

  "MEN ma gest, ale bez sensu", czyli fundusze unijn
źródło:"Gazeta Wyborcza"

Ci, którzy widzą, dostali sprzęt do brajla. Ci, którzy słyszą i mówią - zestawy do języka migowego. A ci na wózkach - narzędzia do badań w terenie.

W łódzkiej podstawówce nr 111 nie ma żadnego niewidomego. Ale szkoła dostała sprzęt dla uczniów niewidomych za 76 tys. 963 zł. Chce go oddać, ale MEN od roku milczy. Brajlowskie multilektory i notesy leżą w sali logopedycznej pudło na pudle. Niedawno skończyła się na nie gwarancja.

Koniec 2005 r. Dyrektorka Zespołu Szkół Specjalnych nr 5 w Łodzi Anna Burdyka odbiera telefon z kuratorium. - Pytali, czego mi trzeba, bo są pieniądze z Unii. Ponad 100 tys. zł tylko dla mojej szkoły! Tyle co nowy mercedes! Pomyślałam: wreszcie będę miała w pracowniach full wypas.

Uczniowie "Piątki" są upośledzeni umysłowo lekko i umiarkowanie. Wielu z ADHD i padaczką. Burdyka zamówiła głównie przyrządy do ćwiczeń.

Przeglądarka za 4,2 tys. zł!

Paczki przyszły w styczniu 2006 r. Burdyka: - Szok! Jakieś plansze, kable, kalendarze, ludziki, szablony... Większość rzeczy absolutnie nieprzydatna! Np. zestawy do nauki języka migowego, choć żaden z moich uczniów nie musi się go uczyć.

Dyrektorów obdarowanych szkół zdumiały ceny.

Burdyka: - Pudełko z elementami do nauki znaków drogowych za 1035 zł! Tyle zarabia pan Adam, szkolny konserwator, który pomagał mi rozpakowywać dary. Aż mi wstyd było.

Pomoce dydaktyczne dostało 1350 szkół specjalnych i integracyjnych w całym kraju. Projekt koordynuje MEN. Do czerwca 2008 r. ma wydać 472 mln zł; w 75 proc. to pieniądze z Unii Europejskiej. Dotychczas MEN kupił tych pomocy za 200 mln zł.

Już na początku 2006 r. dyrektorzy ośmiu łódzkich szkół napisali do ministra edukacji, że MEN źle wydaje te pieniądze. Sprzęt jest archaiczny, w dodatku niebotycznie drogi - piszą. Przykłady: plastikowa przeglądarka do 17 obrazków - 4,2 tys. zł (przeciętny odtwarzacz DVD kosztuje 300 zł); 20 kompletów domina z magnesami - 3 tys. zł, podczas gdy w sklepie komplet kosztuje ok. 15 zł!

Resort uspokajał: "Dokonane zostaną korekty w zestawach, (...) aby następne były w pełni przydatne i nie budziły zastrzeżeń".

Zbadajcie gęstość gleby

Po kilku miesiącach szkoły dostają kolejne pomoce. - Znów osłupieliśmy - mówią nauczyciele z łódzkiej "Piątki". - Dostaliśmy sprzęt do badania gęstości gleby. Zbyt skomplikowany dla uczniów upośledzonych umysłowo. Albo czujnik ciśnienia absolutnego. Do obserwacji ciśnienia bardziej przydaje się materac, który można pompować.

Gimnazjum nr 43, gdzie zdrowi uczą się z niepełnosprawnymi fizycznie, dostało m.in. sprzęt do badań w terenie. - Nam niepotrzebny, bo samo wyjście ze szkoły uczniów na wózkach zajęłoby całą lekcję - mówi dyrektor Krzysztof Jurek.

Łódzkiej integracyjnej Szkole Podstawowej nr 111 podarowano sprzęt dla niewidomych: notesy brajlowskie z syntezatorem mowy, urządzenia czytające tekst z komputera i przekształcające go w znaki brajlowskie. Tyle że nie tu ma żadnego ucznia niewidomego!

W październiku 2006 r. szkoła napisała do MEN, żeby przekazać sprzęt tam, gdzie się przyda. - Do dziś nie ma odpowiedzi. A niedawno szkoła dla niewidomych w Laskach straciła pomoce w pożarze. Może MEN oddałby ten sprzęt Laskom - mówi dyrektorka Małgorzata Tomaszewska.

Za wydawanie milionów na pomoce dydaktyczne i przetargi na ich dostarczenie odpowiada departament kształcenia ogólnego i specjalnego MEN. Chcieliśmy zapytać: • Dlaczego szkoły dostają nieprzydatny sprzęt? • Kto sprawdzał, ile podobne pomoce kosztują w firmach, które nie startują w przetargach? • Czy zakupy MEN odpowiadają zamówieniom szkół?
źródło: "Gazeta Wyborcza"
Ceny rzeczywiste, bo z katalogu

Sekretarka nie dopuszcza do rozmowy z urzędnikami. Odsyła do biura prasowego. Biuro odpisuje, że MEN poprosił kuratorów o "zebranie danych z placówek", które "wnikliwie analizował".

A ceny? "Zostały określone na podstawie cen katalogowych, są więc rzeczywiste". Kto je określił? Czy chodzi o katalogi firm startujących w przetargach? MEN nie wyjaśnia.

Głównym dostawcą jest Edukacja Polska. - Nasze wyroby są droższe od tandetnych pomocy dydaktycznych z poprzedniej epoki, ale na nieporównanie wyższym poziomie technologicznym, merytorycznym i jakościowym - tłumaczy wysokie ceny Krzysztof Bochus z Edukacji Polskiej. - Cena katalogowa to cena ofertowa, po jakiej producenci sprzedają wyroby wszystkim kontrahentom, w tym resortowi edukacji.

Pytamy dyrektorów, co by kupili, gdyby sami mogli wydać pieniądze z UE. Burdyka: - Ławki z regulowanymi blatami. Lektury, kredki, plastelinę, farby, pędzle, glinę, tusz do drukarek. Tego idą tony.

Dyrektorzy szkół integracyjnych dodają: pracownie do rehabilitacji, tartanowe nawierzchnie na boiska, tablice interaktywne i komputery dla uczniów nieporuszających rękami. - Są takie. Drogie, ale pieniędzy wydanych na nieprzydatne pomoce by wystarczyło - mówi dyrektor Jurek.

  Kurs japońskiego
Sądze, że wiele osób na tym forum interesuje sie Japonią ^^
Ja uczę się japońskiego pół roczku i postanowiłam też nauczyć tych, którzy jeszcze się nie uczą (nie namawiam ^^). Kurs pisze w romanji, bo nie wszystkim kana się wyświetla, a pozatym na początek, trza romanji opanować ^^
Wymowa Romanji
W- ł
sh- sz
ji-zblizone do polskiego dżi
y-j
Resztę znaków wymawiamy normalnie (jak w j. Polskim)

Lekcja 1 ^^
Zaczniemy od nauki zaimków osobowych. W j. Japońskiem istnieje wiele zaimków osobowych, my poznamy te najważniejsze i najpożyteczniejsze ^^

Dla 1 os. l.p. : (JA)

Watashi - najczęściej stosowany zaimek np.: Watashi wa otaku desu. -Ja jestem otaku.
Watakushi- ten zaimek jest rzadziej stosowany, dośc oficjalny np.: Watakushi wa Anielka desu.-Ja jestem anielka.
Atashi-stosowane przez kobiety np.: Anata wa Kiyomi desu.- Ja jestem Kiyomi.
Boku- stosowane przeważnie przez młodych mężczyzn np.: Boku wa Kunimichi desu.- Jestem Kunimichi.

Dla 2 os. l.p. : (TY)

Anata - dos popularny, może też oznaczać ''kochanie''
Kimi-uzywane w stosunku do dziewzyn np.: Kimi wa Hitomo desu.-Ty jesteś Hitomo.
Omae- od niedawna popularne np.: Omae wa Kamil desu. - Ty jesteś Kamil.
Temee- wyzwisko, używane głównie w anime Temee wa kawaii ja arimatsen! - Ty nie jesteś fajny!
Kisama-Patrz temee ^
---

Ok, sądze że nie sprawiło wam większych kłopotów zapamiętanie tak małej ilosci zaimków ^^ Przejdę do budowy zdania.
-Watashi wa tatemono desu-
Powyższe zdanie brzmi w języku polskim: Ja jestem budynkiem.
Aby zrozumieć jak konstuować zdania potrzebujemy znać jego budowę. Przećwiczymy to na podstawie wcześnie wspomnianego zdania.
Watashi-zaimek osobowy
Wa- partykuła tematu czasownika
Tatemono-Dopełnienie (Budynek ^^)
Desu- forma twierdząca czasownika ''być''

Teraz na podstawie wcześniej nauczonej się podstawy zdania ułóż zdanie/zdania w którym krótko się przedstawisz.

PRZYDATNE SŁÓWNICTWO:
Porandonjin-polka/polak (itd.)
Nihonjin-japonka/japończyk(itd.)
Hajimemashite-miło mi poznać
WAŻNE (Dzieki myaku ^^): W J. Japońskim nie istnieje odmiana rzeczowników przez przypadki !

Tworzymy zdania dla drugiej osoby:
Zdania dla drugiej osoby tworzymy tym samym schematem co dla pierwszej, czyli:
zaimek+partykuła+dopełnienie+czasownik w formie twierdzącej.
Np. zdanie ty jesteś otaku powiedziane w stosunku do dziewczyny bedzie brzmiało tak:
Kimi wa otaku desu.

Sufiksy:
Otóż chciałam rozjaśnić sprawę sufiksów, które są jednymi z najprostszych rzeczy do wyjaśnienia. Otóż tak jak w naszym ojczystm języku istnieja ''Pani'' w ''Pani Nowak'', tak w nihongo (Japońskim ^^) używamy zamiast tego sufiksów, które dodajemy na końcu imiona czy też innego zaimka.

TABELA PODSTAWOWYCH SUFIKSÓW:
-chan- używane do dziewczynek czy koleżanek. Na forum często pojawiają się błędy typu Sasuke-chan czy Deidara-chan, gdzie zamiast chan powinno być użyte -kun.
-kun- używane do chłopców czy kolegów. Mozemy powiedzieć Naruto-kun, ale Hinata-kun będzie już formą niedopuszczalną.
-san- używane do dorosłych np.: Kakashi-san
-sama-używane do kogoś, do kogo mamy wielki szacunek np.: Tsunade-sama
-ko- używane do zwierząt i małych dzieci np.: Ton-Ton-ko
Te sufiksy bedą potrzebne do zrozmienia dalszych lekcji ^^

SŁOWNICTWO:
Ohayo-Cześć/ Dzień dobry
Ohayo goizamasu-Dzień dobry (Rano)
Konichiwa-Dzień dobry (Po południu)
Konabawa- Dobry wieczór
Przykładowe użycie sufiksów i przywitań w krótkim dialogu.
-Ohayo goizamasu, Keiko-chan
-Ohayo , Aki-kun

POWTÓRKA

(Ćwiczenia do sprawdzenia możecie przesyłac mi na PW, albo GG)

Ćw.1
Dobierz odpowiednie sufiksy kierując się kim dana osoba jest dla ciebie (podane w nawiasie)
a) Ichiro-... (Kolega z klasy)
b) Hisa-... (koleżanka)
c) Suzu-... (Twój pies)
d) Toshiyuki-... (Jeden ze znajomych twoich rodziców)
e) Takimoto-... (Dyrektorka szkoły)
Ćw. 2
Napisz, jak powinieneś się przywitac o danej porze dnia.
10.00 - ...
21.15 - ...
12.45 - ...
15.12 - ...
Ćw. 3
Przetłumacz zdania na język japoński:
Mam na imię Hiromi. - ...
Jestem z Japonii. - ...
Kiki jest psem. (Pies - Inu/Aiken). - ...
Paulina jest polką. - ...
Ćw. 4
Dopisz odpowiednie zaimki osobowe ( wersja polska w nawiasie)
... wa gakuesi desu. (Ja jestem uczniem.)
... wa nihonjiin desu. (Ty jesteś japonką)
... wa Paweł desu. (Ty jesteś Paweł)

  Vimpel
oto co w necie znalazlem na temat jednostki Wympiel na polskich stronach:

na podstawie SOC.com:

Wympieł (Proporzec) jednostka rosyjskiego KGB, odpowiedzialna za działania rozpoznawczo-sabotażowe na terenie wroga, porwania, ochronę i ewakuację obywateli poza granicami USSR, zajmowanie ważnych obiektów wroga (elektrowni elektrycznych, wodnych, atomowych), szkolenie partyzantów we wrogich państwach oraz ochronę ważnych obiektów przed atakami sabotażowymi wroga.

Szkieletem grupy byli dawni pracownicy jednostki Zenit.

Podczas wojny w Afganistanie, oficerowie Wympieła zbierali dane, sabotowali,
przenikali do grup Mudżachedinów, kłócąc je miedzy sobą, dostarczając im
nieprawidłowych informacji, mordując żołnierzy.

W roku 1991 jednostka dostała dodatkowe zadanie, czyszczenie ważnych
obiektów z terrorystów.

Podczas ćwiczeń funkcjonariusze Wympieła zamienili się w terrorystów, tego
typu trening był zapewniony przez KGB i właśnie lokalni funkcjonariusze KGB i
MVD mieli za zadanie znaleźć i zatrzymać ludzi z Wympieła. Do zadań ludzi
Wympieła należało wtedy zdobywanie informacji o obiektach, przynoszenie
próbek z zakładów, porywanie ważnych pracowników, akty sabotażu. Często
Wympieł operował na trzech, czterech obiektach jednocześnie i miał kilka
zadań do wykonania. Natomiast ochrona obiektów dostawała informacje, ze
wylądowała grupa terrorystów na ich terenie. Każdy z funkcjonariuszy, który
przeszedł taki kurs, zdobywał szerokie doświadczenie.

Kandydaci do jednostki najpierw przechodzili szerokie testy. Po ich
zakończeniu zostawali skierowani do grupy selekcyjnej. Tam zdawali kolejne
testy przez 2 miesiące. Każdego ranka niezależnie od pogody kandydaci
przechodzili tór przeszkód na dystansie 9 km. Następnie w zrzucani pełnym
oporządzeniu (około 40kg: broń, radiostacja, wyposażenie...) przechodzili
60-70 km, czasami wraz z przeprawami wodnymi.

Po 2 miesiącach podstawowego przygotowania zaczynał się drugi etap treningu
trwający od 3 do 5 lat, obejmujący: ćwiczenia fizyczne, walkę wręcz,
przygotowanie: ogniowe, minerskie, płetwonurkowe, spadochoniarskie,
wspinaczkowe, pojazdowe, medyczne, radiowe, śledcze, studiowanie planów
miast, naukę języków obcych, taktyki małych grup.

Każdy członek zespołu musiał perfekcyjnie strzelać zarówno z własnej broni,
a także z broni przeciwnika.

Na treningach operacji na tyłach wroga zakładano różne problemy i
rozwiązywano je. Akcje podejmowano w zamkniętych dzielnicach w lesie, w
mieście, w terenie przemysłowym, w siedzibach organizacji.

Każdy członek miał zdobyte maksymalne wykształcenie obowiązujące w
jednostce. Wiek zatrudnionych do 40 lat. Grupa była dzielona na zespoły po
10- 20 osób. Zespoły mogły być łączone w większe grupy w przypadku większych operacji.

Wympieł obok Alfy jest jednostką odpowiedzialną za działania
antyterrorystyczne.

Wympieł działa na terenach o wysokim znaczeniu gospodarczo-strategicznym m. in elektrownie atomowe.

Po puczu w 1991 jednostkę wcielono do Agencji Bezpieczeństwa Federalnego Federacji Rosyjskiej jako służby ochrony. Od 1992 jednostka została włączona w strukturę Ministerstwa Bezpieczeństwa.

Agenci Wympeł-a w latach 1996-1999 inspirowali porwania cudzoziemców i skłócały ze sobą czeczeńskie grupy partyzanckie - podobnymi sposobami jak w Afganistanie. Doszło do osłabienia umiarkowanych przywódców Czeczenii. Dzięki działalności rosyjskich SF ówczesna czeczeńska autonomia skazana była na niepowodzenie.

Członkowie Wympieła brali udział w odbijaniu terrorystów ze szkoły w
Biesłanie.

  ANGIELSKI POD ŻAGLAMI
SAIL WITH ENGLISH
ANGIELSKI POD ŻAGLAMI-JESZCZE WIĘCEJ NIEZAPOMNIANYCH PRZYGÓD!

7 DNI

Nauka jak zawsze z DLC i Joytrip -przez świetną zabawę pod okiem fachowców!

Nasz obóz to idealna forma nauki języka angielskiego w aktywny i interaktywny sposób. Łącząc ofertę Biura Podróży JOYTRIP.PL i Szkoły Językowej DISTINCTION, stworzyliśmy nowy produkt kierowany do dzieci i młodzieży.

W poprzednim sezonie letnim odbył się pierwszy taki obóz , który zakończył się sukcesem. Dlatego tego lata proponujemy dalszy ciąg przygód w kolejnej części Mazur.
Podczas pobytu w Regionie Wielkich Jezior Mazurskich uczestnicy zdobędą i utrwalą podstawowe umiejętności sterowania jachtem żaglowym, na którym także będą nocować i gotować posiłki. Załoga każdej łódki będzie dobrana pod względem wieku i poziomu zaawansowania języka angielskiego. Dbając o bezpieczeństwo i wygodę naszych młodych turystów wybraliśmy nowoczesne 5 i 6 osobowe jachty żaglowe i dobraliśmy wyłącznie wykwalifikowaną i doświadczoną kadrę instruktorską.
Kolejną atrakcją będzie spływ kajakiem po malowniczym odcinku rzeki Krutynia.
Do każdego z elementów programu lektorzy języka angielskiego przygotowali gry i zabawy, dzięki którym dzieci w przyjemny sposób nauczą się słownictwa związanego z żeglarstwem i nie tylko, a także wielu nowych zwrotów. Będzie to doskonała okazja, aby ćwiczyć mówienie po angielsku w naturalnych, poza szkolnych sytuacjach. Uczestnicy obozu będą porozumiewać się z lektorami tylko w języku angielskim, co dzięki doświadczeniu naszych lektorów możliwe jest nawet w przypadku najmłodszych.

Na koniec obozu zdobyte umiejętności zostaną sprawdzone i nagrodzone!

TERMIN: 27.06.2008-03.07.2008

UCZESTNICY: 9 - 18 lat

PROGRAM:

1. ZAJĘCIA AKTYWNE:
-sterowanie jachtem żaglowym po Wielkich Jeziorach Mazurskich (6 dni)
-spływ kajakiem rzeką Krutynia (1 dzień)
-biegi na orientacje
-inne

2. ZAJĘCIA EDUKACYJNE:
-tworzenie mini-słowniczków z nowymi słówkami
-zajęcia tematyczne w języku angielskim organizowane prze lektorów języka angielskiego
-wieczory z muzyką i zabawami w angielskim stylu
-kalambury, quizy z pytaniami po angielsku,
-pisanie listów po angielsku
-inne

CENA:

1145 PLN /os
dla uczniów Szkoły Językowej DISTINCTION oraz wszystkich którzy zapiszą się do 15.04.2008

1206 PLN / os
dla pozostałych klientów

CENA ZAWIERA:
-przejazd PKP na trasie Trójmiasto-Mazury-Trójmiasto oraz transfery autokarowe na Mazurach
-6 x nocleg na jachtach,
-pełne wyżywienie (śniadanie, obiad, kolacja)
-czarter bezpiecznych jachtów żaglowych (typu Tango, Sasanka, Sportina,)
-wynajem kajaków
-zajęcia ruchowe i edukacyjno- rozrywkowe wg programu
-opiekę wykwalifikowanej kadry instruktorskiej
-opiekę lektorów języka angielskiego (jeden lektor na max. 15 dzieci)
-opłaty portowe
-podatek VAT

CENA NIE ZAWIERA:
-Cen pryszniców i toalet w portach (ok.50-60zł/os)
-ubezpieczenie KL i NNW

UWAGA!
Każdy uczestnik jest zobligowany do zabrania śpiwora, karimaty, stroju kąpielowego, strojów sportowych, ubrań które będzie można zniszczyć, czapki z daszkiem, kremu UV, ręcznika kąpielowego.

  Rozmowa z Klaudią Ring
Skąd pomysł na utworzenie szkoły pływania?
Wraz z Piotrkiem Rzeszutem, współwłaścicielem firmy, jesteśmy studentami piątego roku Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu. Tam mamy kontakt z różnymi szkołami pływania i to podsunęło nam pomysł na utworzenie podobnej w naszym mieście. Oboje jesteśmy instruktorami pływania, ja dodatkowo mam uprawnienia instruktorskie z aerobiku, mamy więc odpowiednie kwalifikacje, by się tym zajmować. Naszą firmę nazwaliśmy Nero, co w języku greckim oznacza wodę.

Czym zajmuje się wasza firma?
Przede wszystkim nauką pływania dla dzieci w wieku od 4 do 13 lat, a szczególnie oswajaniem tych młodszych dzieci z wodą oraz doskonaleniem pływania dla starszych. Ponadto prowadzimy też zajęcia z gimnastyki i ćwiczeń wzmacniających dla osób dojrzałych, a od października zamierzamy wprowadzić zajęcia z aqua aerobiku dla Pań.

Dlaczego warto zapisywać dzieci na Wasze zajęcia?
Przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa. Dzieci latem spędzają dużo czasu nad wodą i dlatego ważne jest, by posiadały dobrze opanowaną umiejętność pływania. Poza tym środowisko wodne znakomicie wpływa na rozwój dziecięcego organizmu, na postawę ich ciała i sylwetkę. Zamierzamy uczyć przez zabawę, więc będzie to też przyjemne spędzenie czasu dla najmłodszych.

Jak długo trwa nauka pływania?
Ogólnie przyjęte jest, że na naukę czterech podstawowych stylów pływania powinno się poświęcić 60 godzin nauki, ale to jest raczej indywidualna sprawa bowiem jedni uczą się szybciej, a inni wolniej.

A do kogo skierowana jest oferta z gimnastyki i aqua aerobiku?
Praktycznie do wszystkich, którzy będą mieli na to ochotę. Woda jest środowiskiem, które znakomicie wpływa na cały organizm. Takie ćwiczenia są zalecane dla osób, które mają problemy i z krążeniem i ze stawami, kręgosłupem, czy mięśniami. Są też ukojeniem dla osób ciężko pracujących. My, jako że trenowaliśmy koszykówkę i piłkę ręczną, z własnego doświadczenia wiemy że zajęcia gimnastyczne w wodzie są też znakomitą bioodnową dla ciała. Mamy świadomość, że trudno jest dotrzeć do ludzi z takimi nowinkami, ale zapewniam, że jak się spróbuje, to nie będzie się tego żałowało. Bardzo chciałabym zachęcić do udziału w zajęciach osoby starsze, których aktywność jest bardzo ograniczona. Ruch w wodzie wpływa korzystnie na wszystkie układy, układ oddechowy - zwiększa wentylację płuc, układ krążenia - zwiększa się pojemność wyrzutowa serca, zwiększa się ilość krwinek czerwonych, które odpowiadają m.in. za transport tlenu, oraz układ nerwowy - redukcja napięć mięśniowych, zniwelowanie stresów życia codziennego.

Kiedy odbywają się zajęcia?
Lekcje pływania oraz gimnastyka i ćwiczenia wzmacniające odbywają się już od września od poniedziałku do czwartku w godzinach od 16.00 do 18.00, dwa razy w tygodniu. Lekcje pływania dla dzieci są podzielone na trzy grupy wiekowe – od 4 do 6 roku życia, od 7 do 9 lat oraz od 10 do 13. Z kolei z aqua aerobikiem ruszamy w październiku i te zajęcia będą się odbywały również dwa razy w tygodniu, ale na to będziemy mieli tylko wtorki i czwartki o godzinie 20.00. Zajęcia odbywają się na brzeskiej Krytej Pływalni. Jeśli chodzi o koszt, to dla dzieci jest to kwota 120 złotych miesięcznie, a dla dorosłych 145 i jest w tym wliczony wstęp na pływalnię. Chciałabym przy okazji skierować podziękowania do Dyrektora MOSiR Krzysztofa Kulwickiego za współpracę w naszym przedsięwzięciu.

Dziękuję za rozmowę.

  Ksiązki do sprzedania! czyli forumowy mini-kiermasz.
Witam! Nie wiem czy może mi się bardzo oberwać za tego typu temat, ale chyba jest to w jakims sensie "oferowanie wiedzy za pieniądze" jak w przypadku korepetycji Więc chyba nie powinno byc problemu.

Mam propozycję aby kto chce wklejał tu listę ksiązek, które ma do sprzedania. Forum przegląda chyba sporo osób więc może sie to okazac pomocne i dla osób chetnych zakupu i dla sprzedajacych ;] Łatwiejsze to niż wystawianie na allegro

Oto co ja, zbierane 3 lata, mam do sprzedania:

- Matematyka (OE, Kłaczkow, Kurczab, Świda):
klasa I : zbiór zadań [stan bardzo dobry]
klasa II: podręcznik [stan bardzo dobry]
klasa III: zbiór zadań [stan dobry] + podręcznik [stan bardzo dobry]
- Matematyka - Matura 2005 (arkusze, zadania, takie tam... dużo tego) (Omega, Człapiński, Uss) dwie części [stan idealny z jedną małą nie przeszkadzająca zabawną wadą ]
- Język Polski - Barwy epok (WSiP):
klasa I: Nauka o języku [stan idealny] + Kultura i literatura [stan bardzo dobry]
klasa II: Nauka o języku [stan idealny] + Kultura i literatura [stan bardzo dobry]
klasa III: Nauka o języku [stan idealny] + Kultura i literatura [stan bardzo dobry]
- Fizyka z astronomią (Debit, Chyla, Warczak) [stan bardzo dobry]
- Geografia 1 (Operon, W. Wiecki) [stan bardzo dobry]
- PO (WSiP, Marciniak, Worka, Brieitkopf) [stan bardzo dobry] + nieużywane ćwiczenia [stan idealny]
- Chemia 1 - Ogólna i nieorganiczna (Nowa Era, Litwin, Styka-Wlazło, Szymońska) [stan bardzo dobry]
- Chemia 2 - Ogólna i nieorganiczna (Nowa Era, Litwin, Styka-Wlazło, Szymońska) [stan idealny] + płytka CD
- Historia - Starożytność (Juka, R. Kulesza) [stan bardzo dobry + przyjazny dla oka napis na boku książki:P Dzięki niemu cena powinna iśc w górę )
- Historia - Średniowiecze (Juka, J. Nikodem) [stan bardzo dobry]
- Historia 2 - Od renesansu do czasów napoleońskich (Nowa Era, Kamiński, Śniegocki) [stan bardzo dobry]
- WoS - zakres rozszerzony, cz. I (Operon, Smutek, Maleska, Surmacz) [stan bardzo dobry]
- Biologia 1 - zakres podstawowy (Operon, Lewiński, Prokop, Skirmuntt, Walkiewicz) [stan bardzo dobry]
- Angielski - intermediate sutdent's book (Oxford, Oxenden, Latham-Koenig) [stan dobry ale dośc mocno wypełniona co może byc nawet plusem ] + równie mocno wypełnione ćwiczenia (gratis )
- Angielski - Oxford Repetytorium (Oxford, Gryca, Sayer) [stan bardzo dobry] + mała ksiązeczka z ćwiczeniami + 2 płytki CD
- Niemiecki - alles klar 1a (WSiP, Łuniewska, Wąsik, Tworek, Zagórska) [stan dobry]
- Niemiecki - alles klar 1b (WSiP, Łuniewska, Wąsik, Tworek, Zagórska) [stan dobry]
- Co potrzeba do matury z J. Polskiego (Verbum, Teresa Nowacka) [stan idealny]

Kontakt:
-mailowo (1906tswk@interia.pl)
-gadu-gadulcowo (3615967, zawsze na niewidocznym, pisać śmiało:) )

Mieszkam blisko szkoły więc ewentualnie w niej możemy się na odbiór umówić.

Pozdrawiam i zachęcam konkurencje do wpisywania się

  Witajcie w starej bajce
W warszawskiej Yours Gallery od 6 lutego do 15 marca 2009 r. będzie prezentowana wystawa fotograficzna pt. „Nieobojętny Świat”, dokumentująca 20 lat pracy
francuskiej Fondation Orange. Będzie można zobaczyć m.in. zdjęcia z prowadzonego przez Fundację Grupy TP programu „Dźwięki marzeń”.

Autorami fotografii są: Abbas, Sanguinetti, Meiselas, Franck, Pinkhassov, Zachmann, Goded, Majoli z agencji Magnum. Pokazują swoje spojrzenie na działania charytatywne.

Francuska Fondation Orange i Fundacja Grupy Telekomunikacji Polskiej zajmują się pomaganiem w rozwiązywaniu problemów społecznych i przeciwdziałaniu wykluczeniu społecznemu poprzez pomoc osobom, które mają utrudniony kontakt ze światem.

Właśnie o tej pomocy opowiadają zdjęcia fotografów agencji Magnum. Polski akcent tej wystawy to prowadzony przez Fundację Grupy TP autorski program „Dźwięki marzeń”, który pomaga niesłyszącym dzieciom zbliżyć się do świata dźwięków. Stał się on inspiracją dla Alessandry Sanguinetti – amerykańskiej fotografki, która uwieczniła towarzyszące mu emocje, a także wysiłek terapeutów w pracy z dziećmi.

Yours Gallery mieści się na Krakowskim Przedmieściu 33 w Warszawie.

O fotografach:
Alessandra Sanguinetti uczestniczyła w Warszawie w dwóch sesjach szkoleniowych prowadzonych w ramach Ogólnopolskiego Programu Rehabilitacji Małych Dzieci z Wadą Słuchu "Dźwięki Marzeń" prowadzonego przez Fundację Grupy TP. W październiku 2008 wzięła udział wraz z rehabilitantami, rodzicami i dziećmi w praktycznych ćwiczeniach nauki metody werbo-tonalnej, która polega na wykorzystaniu ruchu ciała do nauki mówienia.

Abbas na początku poznał stażystów oraz animatorów warsztatów Nauka podstawowej wiedzy oraz Kodeksu drogowego, stowarzyszenia AILE a L'Isle-surla-Sorgue.
Później uczestniczył w spotkaniu z uczestnikami oraz animatorami działań kulturalnych Secours populaire français z Meurthe-et-Moselle, Paryża i Morsang-sur-Orge.

Martine Franck zetknęła się z dziećmi z wadą wzroku ze szkoły Parmentier w Paryżu, a także z innymi dziećmi w czasie ich wizyty w Galerii Dotyku Muzeum w Luwrze. W operze w Bordeaux widziała przedstawienie dostosowane dla publiczności dotkniętej wadami wzroku. Dzięki stowarzyszeniu Benjamins Média mogła obserwować rodziny w ich życiu codziennym oraz podczas czytania tekstów pisanych brajlem.

Maya Goded towarzyszyła dwóm ochotnikom ze stowarzyszenia Wolontariusze dla dotkniętych autyzmem w czasie ich regularnych wyjść z Léo i Kilian, a także w domach rodzinnych. Mogła także obserwować młodych ludzi dotkniętych autyzmem ze stowarzyszenia Turbulences w czasie ich zajęć teatralnych i muzycznych.

Alex Majoli rozmawiał z członkami ALPC (Stowarzyszenie na rzecz promocji i rozwoju Języka Mówionego Uzupełnianego) oraz rodzinami Lou i Yvana, Salomé i Maxa o ich codziennym życiu. Obserwował także aktorów międzynarodowego International Visual Theatre w Paryżu podczas inscenizacji teatralnych oraz pracy nad adaptacją Bajek La Fontaine’a dla publiczności z wadami słuchu.

Susan Meiselas pojechała do Mali, gdzie, dzięki pomocy organizacji UNICEF oraz Orange Mali, obserwowała młode dziewczęta w ich życiu codziennym i w szkole.

Gueorgui Pinkhassov rozpoczął swą przygodę muzyczną z grupą wokalną Les Cris de Paris (Krzyki Paryża), a później z dziećmi z chóru Sotto Voce oraz Chórami i Orkiestrami Szkół Wyższych. Uczestniczył także w Nocy Głosu (Nuit de la Voix) organizowanej przez Fundację Orange, w sali Gaveau, w czasie której śpiewały Concert d’Astrée, chóry CRÉA, le Cercle de l’Harmonie, młody chór z Paryża oraz Zespół Matheus, a towarzyszyli im soliści międzynarodowej sławy.

Patrick Zachmann wykonał swój reportaż z zespołem Pierre Robert, specjalizującym się w repertuarze muzyki barokowej, obserwował także pracę przy próbach opery, w których brała udział orkiestra i soliści Paladins. Na koniec uczestniczył w warsztatach pedagogicznych przeznaczonych dla uczniów Seine Saint-Denis w ramach festiwalu jazzowego Banlieues Bleues.

  język obcy dla maluchów
Moim zdaniem, a mam pewne doświadczenie w nauczaniu języka angielskiego (ukończyłam aglistykę na UW i obecnie jestem lektorem angielskiego) nie ma żadnych przeciwskazń, by zacząć naukę w wieku 3 lat. Co więcej, uważam, że im wcześniej, tym lepiej. Nauka w tym wieku nie polega na przyswajaniu struktur gramatycznych, tylko słownictwa, akcentu i melodii języka. Każdy języch ma swoistą melodię zdania i im później zacznie się naukę, tym trudniej sobie to przyswoić. Problem wynika również z tego, że w szkołach językowych mało kto zwraca na to uwagę - przynajmniej w Polsce. Za granicą główną rzeczą, na którą kładzie się nacisk w nauczaniu języka biznesowego na poziomie podstawowym jest właśnie melodia i akcent. Efekt jest taki, że pomimo nieumiejętnego jeszcze artykułowania dźwiękow (a zważyć trzeba na to, że artykulacja tych samych dźwiękow w angielskim jest w innym miejscu niż w polskim) osoba taka jest zrozumiana przez swojego współrozmówce.
Dziecko ucząc się (niekoniecznie od razu używając!) swoistych dla danego języka słów, melodii, akcentu ułatwia sobie późniejszą naukę skupiajacą się już na nauce gramatyki. Nie zgadzam się z Agają, że oba okresy nauki nie mają ze sobą nic wspólnego. Tak wczesna nauka otwiera pewnego rodzaju "drogę" w głowie dziecka i ma ono zupełnie inne podejście do tego języka później. Ono zaczyna myśleć w tym języku.
Inną sprawą są nauczyciele i ich kwalifikacje. Zły nauczyciel nie dość, że może nakłaść dziecku bzdur do głowy, to dodatkowo może jeszcze zniechęcićragmentarycznie ciekawa. Muszę się jednak przyznać, że wolę Bac do nauki czy do samego języka. W Polsce panuje przekonanie, niestety, że do pracy z młodszymi uczniami kwalifikacje nauczyciela mogą być niższe. Większego fałszu nie mogło być! Osoba, która uczy podstaw i nawyków językowych powinna być najbardziej wykwalifikowana. Dziecko przecież nie zweryfikuje wiadomości, które otrzymało. Nauczyciel musi być zarówno dobrym anglistą, czy najlepiej native-speakerem, jak również doskonałym pedagogiem. Jego podejście do dzieci jest tak ważne jak jego poziom angielskiego.
Uważam za istotne również to, że dziecko nie powinno wiedzeć, że jego nauczyciel zna język polski. Utrudnia to pracę. Każdy instrynktownie idzie na łatwiznę, więc i dziecko będzie mówiło po polsku, zdając sobie sprawę, że jest rozumiane. Stąd moja uwaga o native-speakerze.
Kolejna sprawa, to praca z dzieckiem w domu. Nauka języka nie może być niesystematyczna. Nie mam tu na myśli zamęczenia dziecka i zanudzenia go ciągłym powtarzaniem słówek:) Najlepiej jeśli dziecko w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że coś ćwiczy. Znalazłam strone o metodzie Helen Doron http://helendoron.com.pl/ gdzie w zasadzie wszystko jest opisane.
Kończąc, to myślę, że dopóki nauka jest zabawą, a zabawa nauką wszystko idzie w dobra stronę. Nie mówmy o kursach dla dzieci w tym wieku, tylko o zajęciach dodatkowych. To tak, jakby posyłać dziecko na lekcje rysunku i myśleć, czy wyrośnie z niego Picasso. Uważam, że istotne jest to, że dziecko zobaczy, że człowiek na rysunku można narysować łokcie i kolana i że istnieje coś takiego jak perspektywa, mimo, że słowa tego jeszcze nie zna.
Ala

  Transcendencja ?
Powyższe rozważania gnostyczne należą do nurtu teozofii.
Według Słownika Wyrazów Obcych Kopalińskiego /str.422/ teozofia to doktryny filozofii religijnej, mistyczne, dążące do uzyskania bezpośredniego kontaktu człowieka z Bogiem, tajemnicami wszechświata i zaświatów; doktryny o charakterze okultystycznym i ezoterycznym, przedstawiane jako droga do indywidualnego zbawienia, często związane z mistycyzmem, panteizmem i magią, synkretyczny ruch teozoficzny oparty na elementach religii wschodnich /ind./ zapoczątkowany w Ameryce przez Helenę Bławatską.

Teozofia twierdzi, że istnieje samorozpoznanie Boga w człowieku, który w najściślejszej istocie jest jedno z 1 bogiem i jak w hinduistycznym nauczaniu o wędrówce dusz, po śmierci człowieka idzie na miejsce odpoczynku /piekło nie istnieje/, a następnie wraca na ziemię w nowym wcieleniu. Ta wędrówka trwa do czasu osiągnięcia całkowitego oczyszczenia i rozpoznania samego siebie, jako Boga. Tym samym człowiek uważa, że jest bogiem. Jakkolwiek R. Steiner otwarcie zerwał z teozofią, antropozofia pomimo oficjalnego chrześcijańskiego zabarwienia ma z teozofią wiele wspólnego. Sam wybór nazwy wskazuje, że antropozofia ma zgłębiać ludzką istotę, a nie poznawanie Boga. Według Słownika Języka Polskiego /Tom 1, str.61/ antropozofia, to odmiana teozofii, głosząca możliwość poznania pozamaterialnego świata duchowego za pomocą jasnowidztwa, dającego się osiągnąć przez ćwiczenia i praktyki. W teologicznej pracy zbiorowej "Religion in Geschichte und Gegenwart" - "Religia w historii i teraźniejszości" /Tom 1 str. 368/ jest podana wypowiedź prof. Stolzenberga: "Antropozofia, mądrość ludzka, albo, jak ona sama siebie nazywa "wiedzą duchową", jest całkowicie przepojona okultyzmem ." Przez wybrane ćwiczenia ducha - koncentracje, medytacje mające służyć do opanowania myśli, woli, uczuć, chce się doprowadzić człowieka do poznania głębin ludzkiej istoty i do rozbudzenia drzemiących w podświadomości zdolności. Przy pomocy daru "jasnowidzenia " człowiek ma wgląd w "ponadzmysłowy świat", może siebie rozpoznać w poprzednich wcieleniach, jak również poznać powstanie i rozwój ciał niebieskich.

Jakkolwiek nauka ta jest wręcz niesamowitą mieszaniną hinduistycznych, gnostycystycznych, spirytystycznych, okultystycznych poglądów zabarwionych nauką chrześcijańską, znajduje wielu zwolenników wśród ludzi wykształconych, jak również nowoczesnych teologów. W RFN, w miejscowości Winterbach k/ Stuttgartu mieści się prywatna szkoła podstawowa i średnia, w której nauczycielami są wyłącznie zwolennicy antropozofii. Szkoła jest uznana przez państwo i cieszy się dużym powodzeniem, pomimo tego, że jest płatna, nie cierpi na brak uczniów.
Co ja o tym sądzę? Myślę, że paradygmaty naukowe, są z poprzednich stuleci, stąd uczeni, myśliciele, poeci ducha szukają nowych dróg, nowych narzędzi poznawczych....
Podobnie jak z alchemii wyłoniła się chemia, tak i z nauk teozoficznych powstaje nowa dyscyplina naukowa, jeszcze nieokrzepła i jeszcze nie nazwana. Ale już jest..